Italia España France Deutschland Great Britain

Powrót po 13 latach

Wybieram Miłość

wybieram-milosc-xpiotr-168x126

Uzdrowienie

Przygotowanie do spowiedzi
- ks. Tomasz Seweryn uzdrowienie-xtomasz-168x143 Rachunek sumienia małżonków
Uzdrowienie wewnętrzne

O Sycharze w TVP1

mywyoni-o-sycharze-168x123

Świadectwo miłości

niezgoda-na-rozwod-osalij-168x126
mywyoni-drugi-slub-168x101
malzenstwo-osalij-168x136

Miłujcie się! 4/2020

Nowa Ewangelizacja

OPP Stowarzyszenie

program do pit - darmowy

Abyś dzień święty święcił

Rozwód

Drodzy Sycharowicze,

przesyłam poniżej świadectwo Alicji:

W sakramentalnym małżeństwie jesteśmy od 14 lat, a znamy się w sumie 20 lat.
Od 4 lat jestem w Ognisku Wiernej Miłości Małżeńskiej Sychar.
Od ponad 1,5 roku jesteśmy w separacji sądowej. Od prawie dwóch lat nie mieszkamy ze sobą. Mamy dwójkę dzieci: 10 i 6 lat.

1 rozprawa rozwodowa – 29.09.2020 w dzień wspomnienia Trzech Archaniołów z powództwa męża

Przecudowna data na rozprawę. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej obstawy w Sądzie. Idąc tego dnia na salę rozpraw miałam wsparcie, nie tylko Archaniołów, ale także wsparcie wielu Sycharków, przyjaciół, rodziny. Dzień rozpoczęłam jak co dzień, od porannej Eucharystii. Zawierzyłam Bogu to wszystko co się w tym dniu wydarzy, poprosiłam, aby to Archaniołowie za mnie mówili. Po Mszy Świętej dostałam indywidualne błogosławieństwo od Proboszcza, opiekuna naszego Ogniska i pojechałam do Sądu. Po drodze do Sądu odmawiałam różaniec z rozważaniami siostry Anny Pudełko dla kobiet „Maryja wie lepiej”. To był wtorek, tajemnice bolesne. I tam usłyszałam słowa, które mnie wzmocniły: „Ojciec z każdej trudnej sytuacji wyprowadza nowe życie i nową radość, jeśli pozwolimy Mu działać”, „Kobieta o czystym sercu potrafi czystością zafascynować mężczyznę i wskazać mu drogę do prawdziwej miłości!”, abym była jak Maryja „prawdziwa, spójna, autentyczna, przejrzysta (…) aby bardziej ufać Bogu niż własnym myślom”, „My, jeśli kochamy prawdziwie, nie wycofamy naszej miłości, obecności, wsparcia także w chwilach ciężkich, upokarzających, tragicznych. Będziemy do końca, wierząc, że można coś zmienić, że jest nadzieja”, „Kobieta ma wpisaną wierność w swoją naturę”. Jak dojechałam do Sądu to napisałam sobie na kartce słowa: RADOŚĆ, WIERNOŚĆ, PRAWDA, UFNOŚĆ, MIŁOŚĆ. I spoglądałam na nią podczas rozprawy.
Miałam w sobie 90% pokój. Wiedziałam, że i tak wszystko jest już zapisane w Niebie i jakakolwiek decyzja zapadnie na rozprawie to nie będzie ona moja, to Sędzia decyduje. Liczy się tylko moja postawa, od początku do końca ta sama i niezmienna. Byłam jej pewna. Miałam w sobie jednak te 10 % lęku o to, że nie będę w stanie nic powiedzieć, bo Sądy mnie przerażają oraz o to, że zacznę oskarżać męża. A tego nie chciałam. Moja odpowiedź na pozew też była utrzymana w obronnym tonie, a nie w tonie oskarżycielskim męża.
Nie mieliśmy z mężem adwokatów, każdy z nas reprezentował się sam.

Spotykając się na Sali rozpraw, Sędzia posiadał naszą podpisaną umowę mediacyjną. W pozwie rozwodowym męża było parę punktów, które chciał na nowo ustalić. Po burzliwych rozmowach u mediatora doszliśmy do porozumienia we wszystkich kwestiach związanych z dziećmi i wspólnym majątkiem, natomiast kwestia rozwodu nie podlegała negocjacjom: on chce rozwodu, ja nie, więc tu nie ma wspólnej płaszczyzny do mediacji. Moja zgoda na rozwód nie wchodzi w grę. Jakiekolwiek korzyści nie spowodują, że zmienię zdanie, że przestanę być wierna mężowi i przysiędze.

Ustaliliśmy, że będziemy sprawować opiekę na przemienną nad dziećmi. W swojej odpowiedzi na pozew byłam przeciwna takiemu modelowi opieki. Uważam, że posiadanie dwóch domów jest niekorzystne dla dzieci. Mąż jest innego zdania. Podczas rozmów z mediatorką zrozumiałam, że dzieci potrzebują mieć ojca więcej niż na weekendy. Miałam poczucie wybierania mniejszego zła, bo przecież jedyną dobrą dla nich opcją jest jeden, pełen dom. A tego im dać nie mogę. Przy opiece naprzemiennej nie ma alimentów, wszystkie wydatki na dzieci ponosimy wspólnie. Mamy jedno wspólne konto, na które co miesiąc mamy przelewać ustaloną kwotę na pokrycie kosztów związanych np. ze szkołą, z ciuchami, lekarzami. Miałam w sobie trochę rozdarcia czy się na to godzić, czy sobie poradzę finansowo. Zawierzam i ufam, że dam radę. Mąż nie uchyla się od obowiązków rodzicielskich, dzieciaki go mocno kochają i lubią spędzać z nim czas. W jego życiu jest inna kobieta, ale nie mieszkają razem – co też przyczyniło się do mojej zgody. Ufam, że mąż wykaże się odpowiedzialnością i wrażliwością wobec dzieci i nie wprowadzi w ich życie „Kowalskiej”. A jeśli tak się stanie, jeśli będzie chciał z nią i dziećmi naszymi mieszkać, to wtedy nastąpi mój sprzeciw.

Mój lęk przed Sędzią okazał się niepotrzebny. Cały respekt jaki miałam do Sędziego szybko zgasł, jego postawa i podejście do mnie i mojej niezgody na rozwodu, były wg mnie bardzo stronnicze. Bardzo mu zależało, aby dobić targu i zakończyć naszą sprawę na 1 rozprawie. Był nachalny i robił wszystko, aby wymusić na mnie zgodę. Dzięki Bogu nie udało mu się. Naprawdę to było dzięki Bogu! Jak sobie przeanalizowałam na spokojnie to wszystko co się podziało na Sali rozpraw, to nie mogłam uwierzyć w to, że ja takie słowa mówiłam, że byłam tak nieugięta. Sędzia próbował wszelkich chwytów i sposobów, aby mnie złamać w mojej postawie, łącznie z tekstem: „Pani nie dba o dobro dzieci! Teraz zaczniecie się z mężem obrzucać winą, pogorszą się Wasze relacje i to odbije się na dzieciach”. Matka słysząc hasło, że nie dba o dobro dzieci, to naprawdę zaczyna się zastanawiać czy faktycznie tak jest. Dla mnie to cios poniżej pasa. Na szczęście tylko przez chwilę przeszła mi taka myśl, że może on ma rację. Szybko się ocknęłam z tego myślenia, wstałam i podsumowałam swoją postawę. Z całym szacunkiem zwróciłam Sędziemu uwagę, że:
• jak najbardziej dbam o dobro dzieci i dlatego chcę, aby rodzina była razem. Kocham męża i chcę naszego pojednania;
• moja postawa jest dla dzieci świadectwem wobec miłości. Pokazaniem, że z miłości się nie można wycofać, że miłość to decyzja, postawa i jak się składa przysięgę to się z niej nie wycofujemy, a jesteśmy jej wierni do końca. Czy mogłabym wycofać miłość do dzieci? No nie. Kiedyś też zdecydowałam, że przyjmuję je pod swoje serce i obiecuję kochać do końca swoich dni;
• to nie moim pomysłem są spotkania na Sali rozpraw, że wystarczy, że mąż wycofa pozew i nie będzie obrzucania winą i dalszego ciągu. Ja i tak nie zamierzam obrzucać czymkolwiek męża, bo ja staję w obronie małżeństwa, więc dociekanie męża winy będzie sprzeczne z moją postawą;
• nie potrafię oddzielić wiary od prawa cywilnego, bo dla mnie to jest całość, nie da się wyłączyć mojej moralności, ani uczuć. Moja niezgoda na rozwód nie wynika z mojej złej woli, ale z tego, że jestem osobą wierzącą i kochającą męża, więc nie mogę zaprzeczyć sobie i swoim uczuciom. Wyrażając zgodę na rozwód, wbrew sobie, nie mogłabym więcej spojrzeć sobie w oczy.
Nie wiem jak będzie na kolejnej rozprawie, czy przyjdzie z pełnomocnikiem czy nie. Ja wiem, że pójdę z jedynym i najlepszym obrońcą małżeństw na świecie – Bogiem. On był obecny na tej rozprawie, więc wiem, że będzie ze mną na kolejnej.

W Sądzie złożyłam pismo, w którym powołuję dwóch świadków (liderkę Ogniska i przyjaciółkę), którzy zaświadczą o mojej niezmiennej postawie wobec męża i naszego małżeństwa. One obie są ze mną od początku naszego kryzysu, widzą moją przemianę, pracę nad sobą, widzą jak bronię małżeństwa, jak mi na nim zależy. Nie złożyłam dowodów na zdradę męża, ani nic co by go oczerniło. Mąż sam na rozprawie przyznał się do „przyjaciółki”, niczego się nie wypierał. Był szczery podczas przesłuchania. Ja otrzymałam łaskę przebaczenia mężowi. Już za mną czas kiedy byłam pełna żalu, że to nie tak miało być, że to on jest taki i owaki, że to on jest wszystkiemu winny. Po 4 latach w Sycharze jestem inną osobą. Zbudowałam sobie na nowo relację z Bogiem. Zawierzyłam swoje życie Jezusowi przez ręce Maryi. Poukładałam sobie hierarchię wartości. Bóg stanął na pierwszym miejscu.
Otworzyły mi się oczy na Bożą prawdę. Jeszcze nigdy nie kochałam męża tak mocno jak teraz. Teraz jestem w pełni świadoma złożonej mu przysięgi. Już teraz umiem dziękować za kryzys, co 4 lata temu jak słyszałam to z ust innych sycharków, wydawało mi się niedorzeczne!

Tego dnia dostałam od Pana Boga jeszcze wisienkę na torcie. Rodzice martwiąc się o mnie prosili, abym do nich zajechała po powrocie z Sądu i opowiedziała co było. Nie spieszyłam się z wizytą do nich, bo rodzice nie wspierają mnie w mojej decyzji. Raczej kupują to co świat dzisiejszy proponuje, czyli: znajdź sobie kogoś i bądź jeszcze szczęśliwa! Pod wieczór w końcu dotarłam do nich, opowiedziałam po krótce co się działo w Sądzie, na co tata stwierdził: a nie lepiej Ci się zgodzić na rozwód i mieć spokój?! Już się zbierałam do powtórnego tłumaczenia swojej postawy, ale mama mnie wyprzedziła i powiedziała: ona nie zazna wtedy spokoju, ona żyje innymi wartościami i wiarą! Na co mi oczy wyszły ze zdumienia na wierzch Mało tego, jak się zbierałam od nich mama podeszła do mnie i powiedziała, że jest ze mnie dumna i mnie przytuliła! I to była ta wisienka na torcie! Na te słowa czekałam latami. Dzięki Ci Boże!

2 rozprawa rozwodowa – 15.12.2020 zwykły Boży dzień

Mąż wziął pełnomocnika. Ja występowałam sama.
Ale zacznijmy od początku dnia.

Poranna Eucharystia. Czytanie czyta była sycharka, która wyraziła zgodę na rozwód na pierwszej rozprawie i obyło się bez stresów i prania brudów. I tak sobie w sekundzie zaczęłam myśleć, że w sumie co się takiego stało, że się zgodziła? Przecież Pan Bóg nadal ją kocha tak mocno jak mnie. Myśli zaczęły krążyć, zwątpienie w moją postawę napływać do serca. Ale dzięki Bogu tylko na minutę. Ksiądz przeczytał ewangelię (Mt 21, 28-32) o dwóch braciach, co jeden zgodził się wykonać to o co ojciec prosił – ale tego nie zrobił, a drugi nie zgodził się – ale w rezultacie to wykonał. Na kazaniu podkreślił kilka razy jak ważna jest spójność w naszym życiu, aby mówić i robić wszystko ze spójnością, aby czyny szły za mową, aby postawa była niezmienna, a nasza mowa „tak tak” „ nie nie”. Aż mi łzy w oczach stanęły. Wiedziałam, że to sam Bóg do mnie mówi i rozwiewa moją wątpliwość, która się przed minutą pojawiła. Słowa o spójności kończyły moje pismo procesowe, które planowałam złożyć na początku rozprawy: „ Jak najbardziej, dbam o czystość swojego sumienia i dlatego moje czyny są spójne z moimi słowami, przekonaniami i wiarą. Nie da się ciała oddzielić od duszy. Każde moje słowo i idący za nim czyn odzwierciedla moje myśli i intencje. Domaganie się mojej zgody na rozwód, na zło i wywieranie na mnie presji, jest pogwałceniem mojego prawa do wolności sumienia. Niezgoda moja, podyktowana zachowaniem wierności małżonkowi i Bogu, nie jest zmuszaniem do miłości – odwrotnie, jest ochroną własnej wolności – wyrazem miłości do męża i Boga. Miłości, którą można porównać do miłości rodzicielskiej, która nieraz nie spełnia żądań i zachcianek dziecka, bo są dla niego i innych bardzo szkodliwe. Nie zmienię zdania w tej ważnej sprawie, bo wtedy będę niewiarygodna w każdej innej. Cenię i zawsze ceniłam sobie szczerość i spójność w mowie i czynie.” Po mszy poszłam do księdza i mu podziękowałam za to kazanie i poprosiłam o indywidualne błogosławieństwo. Dostałam od Boga Powera. Nie oceniam postawy tej dziewczyny i jej decyzji, ale zrozumiałam jak nasze decyzje mają ogromny wpływ na innych. Gdyby jej postawa była inna nie przyszło by do mnie zwątpienie, wręcz przeciwnie, gdyby broniła małżeństwa, byłaby dla mnie umocnieniem. Rozwód jak najbardziej ma wymiar społeczny.

W drodze do Sądu moja przyjaciółka – a jednocześnie mój świadek w sprawie, przeczytała mi fragment z Pisma Świętego, który dostała rano na modlitwie (Ga 3, 15-22 „17 A chcę przez to powiedzieć: testamentu, uprzednio przez Boga prawnie ustanowionego, Prawo, które powstało czterysta trzydzieści lat później, nie może obalić, tak by unieważnić obietnicę. 18 Bo gdyby
dziedzictwo pochodziło z Prawa, tym samym nie mogłoby pochodzić z obietnicy. A tymczasem przez obietnicę Bóg okazał łaskę Abrahamowi”.) Co było kolejnym potwierdzeniem od Boga, że kierunek przeze mnie obrany jest słuszny. Obietnica stoi ponad ustanowionym prawem.
Po wejściu na salę rozpraw serce zaczęło mi łomotać. Złożyłam pismo (6 stron) i Sędzia oraz mąż z adwokatem zajęli się czytaniem, a ja uspokoiłam swoje serce i myśli. Sąd przyjął wniosek, w którym odpisałam na zarzuty mi postawione – wszystko w tonie obronnym, nie atakującym i przyznającym się do tego co było prawdą. Wypunktowałam fakty, które miały miejsce w naszym małżeństwie i nie zaprzeczyłam im. Wnioskowałam także o wprowadzenie zakazu widzeń męża z dziećmi w obecności kochanki biorąc pod uwagę ich dobro i fakt, że mąż złamał ustawienia mediacyjne, że „dzieci nie poznają naszych ewentualnych partnerów podczas trwania separacji” – a mąż w październiku zaczął z nimi do kochanki jeździć.

Po przeczytaniu pisma zaczęto przesłuchiwać moich świadków. Sędzia zadawał bardzo rzeczowe pytania, adwokat męża już mniej – próbował łapać za słówka i manipulować. Obie dziewczyny trzymały się prawdy i potwierdziły moje niezmienne podejście do małżeństwa i to, że robiłam wiele, aby zwalczyć nasz kryzys. Świadek męża okazał się być niewiarygodnym świadkiem, gdyż udowodniłam kłamstwa jakie padły z jej ust. Jej mowa była podyktowana przez adwokata, dokładnie wiedziała co ma mówić i co podkreślić, no ale niestety kłamstwo ma krótkie nogi.

Następnie przesłuchano męża i mnie. Po czym sędzia poprosił adwokata i mnie o podsumowanie. Nie byłam na to przygotowana, bo nie spodziewałam się, że cały proces ma się dziś zakończyć. Myślałam, że po przesłuchaniu świadków dadzą sobie czas na „przespanie się” z zeznaniami. A tu niespodzianka. Na gorąco kleciłam podsumowanie, które w większości skierowałam do męża, mówiąc mu, że jest mi przykro, że nie zawalczył o nasze małżeństwo, że wchodzi w nowy związek z poranieniami i defektami i szuka w nim szczęścia, że nie uczynił nic, aby nasze małżeństwo było trwałe i szczęśliwe. Zakończyłam mowę słowami: kocham Cię i czekam na Twój powrót.
Sędzia ogłosił przerwę na obrady. Na korytarzu moje świadkowe pytały czy to jest ten sam sędzia co na pierwszej rozprawie, bo nie pasuje do tego co im opowiadałam o nim. Tak to był ten sam i faktycznie jak one mi na to zwróciły uwagę to dopiero zauważyłam, że jego postawa była inna niż ostatnio. Ani razu mnie nie przekonywał do zgody na rozwód i ucinał wszelkie manipulacje adwokata męża. Zresztą ja i świadkowe też sobie świetnie z „chwytami” adwokackimi poradziłyśmy.

Zapadł wyrok: rozpad małżeństwa niewątpliwie nastąpił, ale całkowitą winę za jego rozpad ponosi mąż, więc Sąd nie może orzec rozwodu w przypadku kiedy ja nie wyrażam na niego zgody, więc oddala powództwo męża. Słuchając uzasadnienia nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Sędzia kilka krotnie powtórzył, że małżeństwo zawiera się na dobre i na złe i że jak było mężowi dobrze to był w nim, a jak zrobiło się źle, to poszedł do innej. Wszystkie zarzuty jakie w moją stronę skierował były błahymi problemami, które się pokonuje w małżeństwie, a nie od nich ucieka. Podpierał się moimi słowami zawartymi w piśmie. Mąż usłyszał prawdę, którą nikt z naszych przyjaciół nie miał odwagi mu powiedzieć, słowa które ja mu mówiłam, ale on nie słuchał. Proszę teraz Boga o to, aby te słowa zaczęły w nim pracować. Może z czasem coś dojdzie do jego serca. Niestety Sędzia odrzucił mój wniosek o zakaz widzeń dzieci z kochanką – miałam poczucie, że nie chce mu się podjąć tego tematu, co wydłużyłoby cały proces. Wyrok jest nieprawomocny, więc możemy się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego. Zobaczymy jaka będzie męża decyzja.

Jak widać na moim przykładzie można stanąć w Sądzie bez „ludzkiego” adwokata i się wybronić z Bożym adwokatem.
Jestem wdzięczna Bogu za to, że prawda zwyciężyła, a Sędzia stanął w obronie małżeństwa. Brzmiał całkowicie inaczej niż na pierwszej rozprawie. Duch Święty zrobił swoją robotę. Opatrzność Boża czuwała nad nami od początku dnia.

Tradycyjnie zaprosiłam do modlitwy za nasze małżeństwo i na salę rozpraw całe grono świętych. Tym razem dołączyłam do zaproszenia dusze w czyśćcu cierpiące z rodziny męża, obiecując im mszę świętą w ich intencji.

Bóg zapłać wszystkim sycharkom i księżom, którzy się modlili w tym dniu o wypełnienie Bożej woli.

Alicja

Źródło: https://www.kryzys.org/viewtopic.php?f=14&t=3848

1. Misjonarze Świętej Rodziny z Centrum Duchowości Świętorodzinnej im. ks. J.Berthiera w Ciechocinku
zapraszają na „Rodzinne wakacje z Bogiem”.

Rekolekcje przeznaczone dla całych rodzin. Plan rekolekcji jest tak ułożony, aby rodziny mogły skorzystać z nauk w konkretnym temacie, a także spędzić czas w gronie rodzinnym – każdego dnia będzie tzw. „czas dla rodziny”, którym dysponuje sama rodzina korzystając z atrakcji turystycznych oraz rekreacyjnych Ciechocinka i okolic. W trakcie zajęć dla rodziców dzieci mają zagwarantowaną opiekę i swoje zajęcia. Uczestnicy będą zobowiązani do zachowania środków ostrożności i zasad bezpieczeństwa, zgodnie z ogólnymi zaleceniami.

Poszczególne turnusy mają różną długość i tematykę. Do tej pory były podejmowane tematy: „Chrześcijańskie wychowanie dzieci”, „Ojciec głową rodziny”, „Eucharystia źródłem jedności w rodzinie”, „Słowo Boże w rodzinie”.
Rekolekcje prowadzi ksiądz pracujący w Centrum oraz zaproszeni przez niego goście.
Dostępne są następujące terminy:
6-12 lipca 2020
13-19 lipca 2020
1-8 sierpnia 2020
10-16 sierpnia 2020
Link do zapisów:
https://ciechocinekmsf.pl/zapisy-rodzinne-wakacje-z-bogiem

2. Świadectwo Hani i Darka – https://youtu.be/vy8qXC5ZJq4

3. Katolik wobec rozwodu – o. Kazimierz Kucharski SJ – https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/kosciol_swiatlem_07.html

Temat rozwodów jest nam Sycharkom bardzo bliski, gdyż bardzo wielu członków naszej wspólnoty jest w sytuacji okołorozwodowej. Chcielibyśmy im pomóc, ale także wszystkim katolikom, aby budować większą świadomość świętości sakramentalnego małżeństwa.

Przygotowaliśmy tekst pt.”Katolik wobec rozwodu” – www.mity.sychar.org , w którym m.in. przedstawiamy listę mitów (błędnych przekonań), które mają wpływ na stosunek Polaków do rozwodu. Są one tak mocno rozpowszechnione w społeczeństwie, że obecnie niemal wszyscy katolicy w Polsce mniej lub bardziej akceptują rozwody. Z badań CBOSu z 2018 roku pt. „Stosunek Polaków do rozwodów” – www.cbos.sychar.org – wynika, że 94% Polaków dopuszcza rozwody, a w sytuacjach, gdy dochodzi do brutalnego traktowania członków rodziny przez jednego z małżonków – 96%. Te funkcjonujące w społeczeństwie katolickim mity przyczyniają się do tej niemal powszechnej akceptacji rozwodów – do bezczeszczenia sakramentu małżeństwa.

Pierwotnie tekst ten został przygotowany do audycji dla małżonków i rodziców w „Radiu Maryja”. Audycja pod tym samym tytułem „Katolik wobec rozwodu” została wyemitowana 26.11.2019 roku: www.radiomaryja.pl/multimedia/audycja-dla-malzonkow-i-rodzicow-katolik-wobec-rozwodu .

Tekst został zaakceptowany przez władze duchowne Kościoła katolickiego: Kuria Metropolitalna w Krakowie, nr 147/2020 z dnia 16 stycznia 2020:
Imprimatur: www.sychar.org/pismo/imprimatur/imprimatur-katolik-wobec-rozwodu.jpg
Opinia cenzora: www.sychar.org/pismo/cenzor/opinia-katolik-wobec-rozwodu.pdf

Jest on dostępny także w wersji papierowej w postaci broszury, która pod tym samym tytułem jest rozpowszechniana w Ogniskach wraz z naszymi Sycharowskimi materiałami.

Więcej na temat rozwodów: www.rozwod.sychar.org

Zapraszamy do przeczytania świadectw Sycharowiczek – Bożeny i Moniki oraz listu ks. abpa Stanisława Gądeckiego:

1. Świadectwo Bożeny „Moje dojrzewanie do miłości”: http://sychar.org/moje-dojrzewanie-do-milosci-swiadectwo-bozeny/ .

2. Świadectwo Moniki „Moja zgoda na rozwód”: http://sychar.org/moja-zgoda-na-rozwod-swiadectwo-moniki/ .

3. List Abpa Stanisława Gądeckiego zachęcający do udziału w wyborach do Sejmu i Senatu:

Fragment listu:

„…katolicy powinni popierać programy broniące prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, gwarantujące prawną definicję małżeństwa jako trwałego związku jednego mężczyzny i jednej kobiety, promujące politykę rodzinną, wspierające dzietność, gwarantujące prawo rodziców do wychowania własnego potomstwa zgodnie z wyznawaną wiarą i moralnymi przekonaniami. W związku z tym katolicy nie mogą wspierać programów, które promują aborcję, starają się przedefiniować instytucję małżeństwa, usiłują ograniczyć prawa rodziców w zakresie odpowiedzialności za wychowanie ich dzieci, propagują demoralizację dzieci i młodzieży. Nie mogą się decydować na wybór kandydata, który wyraża poglądy budzące zastrzeżenia z punktu widzenia moralnego oraz ryzykowne z punktu widzenia politycznego”.

Cały tekst listu dostępny na stronie Episkopatu: https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-zacheca-do-udzialu-w-wyborach-parlamentarnych/ .

Oktawa Bożego Ciała z licznymi procesjami, w czasie których wyznajemy publicznie nasze podążanie za Panem Jezusem, nasuwa refleksję dotyczącą fundamentów wiary. W encyklice „Fides et Ratio” św. Jan Paweł II napisał: „Wiara, pozbawiona oparcia w rozumie, skupiła się bardziej na uczuciach i przeżyciach, co stwarza zagrożenie, że przestanie być propozycją uniwersalną” (FR 48).
Według św. Jana Pawła II wiara nie może opierać się tylko na przeżyciach religijnych, lecz potrzebuje oparcia w racjonalnym myśleniu. Tymczasem dzisiaj możemy zauważyć, że spora część katolików opiera swoją wiarę na tym, co czuje i na tym, co przeżywa w swojej relacji z Bogiem. Wtedy wyznajemy naszą wiarę opartą tylko na emocjach, a tymczasem „odwadze wiary powinna towarzyszyć odwaga rozumu” (por. FR 48). Dlatego, aby wzmocnić rozumowe uzasadnienie naszej wiary, chciałbym przesłać Wam cykl komentarzy autorstwa ks. prof. Mariana Machinka MSF do poszczególnych części tekstu Kazania na Górze, a szczególnie komentarz dotyczący nauki Pana Jezusa o rozwodach.
Ukonkretnieniem tej nauki jest tekst pt. „Holistyczne spojrzenie na rozwody, czyli ile jest warta Twoja przysięga małżeńska?”.
Podejmowanie decyzji rozwodowych w oparciu o racje rozumowe nie oznacza lekceważenia uczuć. One są bardzo ważne, ponieważ, gdy nie są rozpoznane i nazwane często utrudniają uświadomienie sobie swoich potrzeb i podjęcie dobrej decyzji. Wtedy nie rzadko podejmujemy błędne decyzje pod wpływem nienazwanych emocji. Dlatego warto poprzedzać nasze wybory kontaktem z własnymi uczuciami i potrzebami. Nazwanie naszych uczuć i potrzeb umożliwia przemyślenie decyzji i podjęcie jej racjonalnie, zgodnie z naszymi wartościami. Zachęcam do zapoznania się z rozmową jednej z moderatorek naszej Wspólnoty z Sycharowiczką rozeznającą decyzję zgody na rozwód, która pokazuje, jak uświadamiać sobie swoje uczucia i potrzeby.
Przedstawiam również wyniki z najnowszych badań statystycznych pokazujących stosunek Polaków do rozwodów.
Na końcu przesyłam linki do nagrań i opis filmu „Największy dar” oraz zaproszenie dla Sycharków na projekcję filmu.
Mam nadzieję, że te nagrania, teksty i linki pomogą nam bardziej racjonalnie, a nie tylko emocjonalnie podążać za Panem Jezusem.

I. Komentarze do Kazania na Górze:

http://www.university.orygenes.pl/kursy/kazanie-na-gorze-2/ ,
http://www.university.orygenes.pl/kursy/kazanie-na-gorze-2/lekcje/kazanie-na-gorze-5-mt-521-48/ – komentarz dotyczący nauki Pana Jezusa o rozwodach.

II. Holistyczne spojrzenie na rozwody, czyli ile jest warta Twoja przysięga małżeńska? 

Jestem za uczciwym informowaniem o wszystkich możliwych konsekwencjach separacji i rozwodu oraz różnic między nimi, ale wtedy i tylko wtedy, gdy jest ono prowadzone w całościowy, spójny sposób, jak przystało na świadka Pana Jezusa, gdy przedstawia się całą prawdę, tzn. nie tylko prawdę dotyczącą przepisów prawnych, ale i stronę duchową, moralną. Ważne jest, moim zdaniem jako katolika, każdorazowe dopowiedzenie, że od strony nauki moralnej Kościoła katolickiego nie godzi się o rozwód występować lub zgadzać się na niego na żadnym etapie procesu rozwodowego.
Poniższy tekst, biorący pod uwagę oba te aspekty świadczące o spójnej postawie świadka wiary, może być pomocny dla tych małżonków, którzy rozważają decyzję o rozwodzie. W dyskusjach, rozmowach, w których pojawiają się pytania o korzyści materialne, jakie daje rozwód w stosunku do separacji – mówiąc o tych ewentualnych finansowych korzyściach z rozwodu – należałoby każdorazowo dopowiadać, że mimo tych korzyści nie dają one moralnego prawa do rozwodu, gdy spojrzymy na to zagadnienie całościowo (holistycznie). Pomocny do tego będzie „Podręcznik teologii małżeństwa i rodziny”, gdzie na str. 310-311 podane są kryteria oceny moralnej przy rozpatrywaniu decyzji o rozwodzie.
Przy rozpatrywaniu ewentualnych korzyści finansowych należy wskazać, czy patrzymy z perspektywy zobowiązanego do alimentacji, czy z perspektywy uprawnionego do alimentów. Więcej na temat obowiązku alimentacyjnego między małżonkami po rozwodzie lub separacji można przeczytać na stronie: www.alimenty.sychar.org .

1. Prawny punkt widzenia (prawo cywilne)

Z przepisów prawa cywilnego wynika, że od strony finansowej, to czy występuje różnica między rozwodem a separacją, czy nie występuje, zależy od tego, czy orzeczenie rozwodu lub separacji nastąpiło:
A) bez orzekania o winie stron w rozkładzie pożycia (oboje niewinni), co jest możliwe, gdy:
– małżonkowie zgodnie żądali zaniechania rozstrzygnięcia o winie w sprawie o rozwód bądź separację,
– strony wnoszą o orzeczenie rozwodu czy separacji z badaniem winy stron, a sąd po przeprowadzeniu postępowania dowodowego aż do zamknięcia rozprawy, nie stwierdził winy po żadnej ze stron postępowania (choroba fizyczna lub psychiczna jednej lub obu stron, bezdzietność, będąca skutkiem niepłodności jednego z małżonków),
– małżonkowie wnieśli zgodny wniosek o orzeczenie separacji (Art. 613, § 2 KRiO).
W tych wypadkach następują skutki takie, jakby żaden z małżonków nie ponosił winy, czyli oboje małżonkowie są traktowani jakby byli niewinni.
B) sąd orzekł obustronną winę w rozkładzie pożycia (oboje winni),
C) sąd orzekł winę w rozkładzie pożycia wyłącznie jednego z małżonków (jeden winny – drugi niewinny).
Od strony finansowej różnica między rozwodem a separacją (art. 60 § 1-3 i art. 614 § 4 KRiO):
– nie występuje, gdy przy rozwodzie czy separacji zobowiązanym do alimentacji jest małżonek winny rozkładu pożycia (przypadek B albo C),
– występuje (po 5 latach od rozwodu), gdy przy rozwodzie nie ma orzekania o winie stron (przypadek A).
Do 5 lat w przypadku separacji i w przypadku rozwodu, co do zasady, małżonek jest obowiązany do dostarczania środków utrzymania (płacenia alimentów w sytuacji niedostatku uprawnionego) w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego (przypadek A i B). Natomiast w przypadku istotnego pogorszenia sytuacji materialnej małżonka niewinnego, nie mającego jednak cech niedostatku, małżonek winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspakajania usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego małżonka niewinnego (płacenia alimentów – przypadek C).
Dopiero po 5 latach pojawia się różnica: dalszy obowiązek dostarczania pomocy stronie słabszej ekonomicznie występuje przy separacji, natomiast w przypadku rozwodu dalszy obowiązek dostarczania pomocy występuje tylko ze strony małżonka uznanego za winnego rozkładu pożycia (przypadek B i C) i w wyjątkowych okolicznościach ze strony małżonka, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, gdy nie było orzekania o winie (przypadek A) – art. 60 § 3 KRiO.
Separacja nie wprowadza ograniczenia czasowego dla obowiązku dostarczania pomocy – obowiązku pod warunkiem, że spełnione są względy słuszności, czyli występują wzmiankowane wyżej usprawiedliwione potrzeby uprawnionego oraz możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego oraz uwzględnione są zasady współżycia społecznego/zasady sprawiedliwości społecznej (art. 614 § 3 KRiO).
Małżonek, który został uznany za wyłącznie winnego, nie może domagać się otrzymania pomocy (alimentacji) od małżonka niewinnego (art. 60 § 1  KRiO). Dla niego obowiązek dostarczania pomocy jest taki sam – i w przypadku separacji i w przypadku rozwodu, także po 5 latach (art. 60 § 2 KRiO). Jeśli rozwód lub separacja pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego (w stosunku do sytuacji małżonka wyłącznie winnego), sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku. Chodzi o zbliżenie stopy życiowej i umożliwienie życia na w miarę porównywalnym poziomie, jakie istniałoby, gdyby rozwód nie został w ogóle orzeczony i gdyby małżonkowie kontynuowali wspólne pożycie (art. 60 § 2 oraz art. 614 § 1, § 3 i § 4 KRiO).
W przypadku rozwodu tylko brak orzeczonej winy po 5 latach od rozwodu zwalnia z prawnego obowiązku niesienia pomocy małżonkowi w potrzebie (w niedostatku), choć i tu sąd w wyjątkowych okolicznościach może termin 5 lat przedłużyć. W przypadku, gdy sąd jednak nie przedłuży tego okresu, finansowo korzystniejszy dla strony zobowiązanej do alimentacji (silniejszej ekonomicznie) wydaje się być rozwód, natomiast dla strony uprawnionej do otrzymywania alimentów (słabszej ekonomicznie, znajdującej się w niedostatku) korzystniejsza finansowo będzie separacja.

2. Holistyczny punkt widzenia (prawo cywilne + wiara)

Jeśli patrzę na różnice między separacją a rozwodem, zarówno z finansowego punktu widzenia, jak i z punktu widzenia człowieka wiary (ucznia Pana Jezusa), a więc biorę pod uwagę nie tylko wydatki finansowe na ewentualne alimenty, które być może będę płacił na małżonka dłużej niż 5 lat, to (niezależnie od tego czy on mnie skrzywdził) chcąc dochować wierności przysiędze małżeńskiej, jestem zobowiązany moralnie do niesienia mu pomocy, gdy jest w rzeczywistej potrzebie. Wobec powyższego, wybieram co najwyżej separację, a nigdy rozwód.
Jeśli zaś patrzę na sprawę tylko z finansowego punktu widzenia, to po 5 latach od orzeczenia rozwodu (gdy nie było orzekania winy), rozwód może być pod tym względem korzystniejszy, gdyż wtedy prawo  zwalnia mnie z obowiązku dalszego płacenia alimentów na rzecz małżonka znajdującego się w potrzebie (w niedostatku), chyba że  ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd na żądanie uprawnionego przedłuży okres płacenia alimentów.  Gdy mamy do czynienia z separacją, słusznie zasądzone alimenty w podobnej sytuacji byłyby nadal płacone.
A zatem, czy decyzja o wyborze rozwodu zamiast separacji będzie chrześcijańską postawą zgodną z małżeńską przysięgą? Czy można tak daleko w przyszłość kalkulować, zabezpieczać się, chcąc oszczędzić jakąś część swoich dochodów, nie biorąc pod uwagę możliwego Bożego scenariusza, że trudny, niewierny współmałżonek zmieni się, nawróci? A nawet jeśli się nie nawróci, to z przysięgi nie wynika obowiązek pomocy mu po rozwodzie, tak jak przy separacji, gdy jest w rzeczywistej potrzebie i np. trzeba ponieść koszt (na miarę swoich możliwości) utrzymania go w domu pomocy społecznej?
Trzecie kryterium zasady podwójnego skutku (oceny działań o podwójnym skutku) mówi o negatywnych skutkach rozwodu np. zgorszeniu. Porównajmy: na jednej szali ogromny koszt zgorszenia jakim jest rozwód, a na drugiej szali zaoszczędzone pieniądze, nie wydane na małżonka w potrzebie. Gdzie w tym wszystkim wierność przysiędze i zaufanie do Boga, który jest właścicielem wszystkiego, w tym pieniędzy?
Nie można też tracić z pola widzenia, że małżonek wierny zasadzie charyzmatu nierozerwalności małżeństwa winien w pierwszej kolejności uczynić wszystko, aby ratować małżeństwo, podjąć profesjonalne próby uzdrowienia relacji małżeńskiej. Oznacza to, że zanim zdecyduje się na złożenie wniosku o separację, powinien wykorzystać możliwości mediacji czy terapii (art. 187 § 1 pkt 3 kodeksu postępowania cywilnego). W sytuacji, gdy jest on pozwany, może nie wyrazić zgody na rozwód czy separację, złożyć wniosek o oddalenie powództwa (Art. 56. § 2 i 3 KRiO i Art. 61(1) § 2 i 3) oraz o skierowanie małżonków  przez sąd do postępowania mediacyjnego, aby ustalić warunki i sposób terapii małżeńskiej. Przepis art. 187 § 1 pkt 3 kpc nakłada obowiązek próby mediacji przed złożeniem pozwu lub podania przyczyn, dla których do mediacji nie doszło.

3. Kryteria oceny moralnej według podręcznika „Małżeństwo chrześcijańskie. Podręcznik teologii małżeństwa i rodziny”, str. 310 – 311 (wiara)

Fragment książki:
Separacja małżeńska i odwołanie się do sądów świeckich
„Tam, gdzie decyzja kościelna nie powoduje skutków cywilnych – sygnalizuje obowiązująca dyscyplina Kościoła w przypadku separacji – albo jeżeli przewiduje się, że wyrok cywilny nie będzie przeciwny prawu Bożemu, biskup diecezjalny pobytu małżonków, po rozważeniu szczególnych okoliczności, może udzielić zezwolenia na zwrócenie się do sądu świeckiego”, (KPK 1692), upoważnienie wydane przez biskupa diecezjalnego jest obowiązkowym środkiem ostrożności pozwalającym uniknąć wszczynania procesów, których wyroki naruszałyby nakazy prawa Bożego, wyrządzając szkodą małżonkom i wywołując niebezpieczeństwo zgorszenia u wiernych.
Problem pojawia się jednak, kiedy legislacja cywilna nie przewiduje możliwości separacji, a jedynie rozwód. Ponieważ wówczas, wraz z wyrokiem rozwodu, węzeł małżeński zostałby uznany za rozwiązany, choć wspomniany wyrok jedynie miałby skutki cywilne; w ten sposób pojednanie stałoby się jednak bardzo trudne, gdyż aby do niego doprowadzić, potrzebne byłoby nowe małżeństwo cywilne. W każdym razie z praktycznego punktu widzenia należy postępować zgodnie z następującymi zasadami:
–  Jeśli legislacja cywilna dopuszcza możliwość separacji i rozwodu, wierni nie mogą prosić  o rozwód (1). Przy takim założeniu godziwe jest jedynie odwołanie się do separacji. Prócz tego, że rozwód bardzo trudnym uczyniłby ponowne zawiązanie współżycia małżeńskiego, do którego małżonkowie byliby zobowiązani – po ustaniu powodów separacji – prośba o rozwód wywołałaby też poważne zgorszenie.
–  W przypadku, gdyby legislacja cywilna przewidywała wyłącznie możliwość rozwodu, godziwe mogłoby się okazać odwołanie do rozwodu cywilnego. Jednak tylko w przypadkach wyjątkowej konieczności oraz po spełnieniu serii warunków, jakich moraliści domagają się dla pozytywnej oceny działań o podwójnym skutku. „Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego” (KKK 2383). A konkretnie, godziwe byłoby odwołanie się do cywilnego procesu rozwodowego pod następującymi warunkami łącznie:
a)  jeżeli po uzyskaniu wyroku o separacji kanonicznej (albo przynajmniej po zabieganiu o niego i nieotrzymaniu go z powodu czyjejś opieszałości) nie istnieje inny sposób na osiągnięcie cywilnych skutków separacji;
b)  jeżeli istnieje wyraźna wola niezawierania nowego małżeństwa (które byłoby nieważne, ponieważ rozwód cywilny nie może rozwiązać węzła małżeńskiego, a zatem nie ma zgody na rozwód jako taki);
c) jeżeli istnieje odpowiednia proporcja między skutkami cywilnymi, jakie pragnie się osiągnąć, a szkodami, jakie wynikają z rozwodu cywilnego, szczególnie zgorszeniem, które może on wywołać (2).
Z tego powodu należy zastosować właściwe środki, aby nie dojść do tej skrajności. A w każdym razie konieczne będzie przyjęcie odpowiedniej postawy w celu uniknięcia zgorszenia. Najlepszym na to sposobem będzie wyraźne potwierdzenie doktryny o nierozerwalności małżeństwa i wyjaśnienie, że w tym konkretnie przypadku była to jedyna droga osiągnięcia dobrodziejstw separacji. Przypadek ten – separacja małżeńska – jest jedynym możliwym dla małżeństwa zawartego i dopełnionego.
——————————–
Przypisy:

(1) Prawo polskie na mocy Ustawy z dnia 21 maja 1999 r. (Dz. u. Nr 52, poz. 532) przewiduje możliwość sądowego orzeczenia separacji, jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny rozkład pożycia. Orzeczenie separacji ma skutki cywilnoprawne podobne jak w wypadku rozwodu (ustanie wspólnoty majątkowej, opieka nad dziećmi), z tym, że małżonek pozostający w separacji nie może zawrzeć nowego małżeństwa cywilnego. Jeśli jednak wymagają tego względy słuszności, małżonkowie pozostający w separacji obowiązani są do wzajemnej pomocy. Cf. P. Kasprzyk, Instytucja separacji małżeńskiej. Lublin-Sandomierz 1999, 6580 [przyp. red.].
(2) Ponieważ prawo polskie nie uznaje cywilnych skutków kościelnych orzeczeń nieważności małżeństwa ani decyzji  papieskich  o rozwiązaniu węzła (art. 10, ust. 3-5 konkordatu z 1993 r,), godziwe jest zwrócenie się w tych sytuacjach o rozwód cywilny celem uregulowania kwestii cywilnoprawnych. Cf. W. Góralski, W. Adamczewski, Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą Polską  28 lipca 1993, Płock 1994, 63 -68; J. Dudziak, Zharmonizowanie kanonicznego prawa małżeńskiego i polskiego prawa rodzinnego w Konkordacie, w: Rola i znaczenie Konkordatu 1993 r, (red. J. Dyduch) Kraków 1994, II5- 118 [przyp. red,].

Imprimatur
Kuria Metropolitalna w Krakowie
Jan Szkodoń, Vic. Gen.
ks. Kazimierz Moskała, Notariusz
ks. dr Krzysztof Gryz, Cenzor
Nr 2389/2002, Kraków, dnia 17 września 2002 r.
ISBN 978-83-7595-050-2,
Wydawnictwo M

Źródło:  ks. prof. Augusto Sarmiento pt. „Małżeństwo chrześcijańskie. Podręcznik teologii małżeństwa i rodziny”, który jest w naszej broszurze na stronie 7-8 – www.broszura.sychar.org.

Wątek na Forum Pomocy: https://www.kryzys.org/viewtopic.php?f=10&t=2324 .

4. Przykład holistycznego podejścia do rozwodów

Piękne świadectwo wierności Panu Jezusowi, wzór dla małżonków, jak mogą się zachować w sądzie na sprawie rozwodowej, przedstawił o. prof. Jacek Salij OP podczas prowadzanych przez niego rekolekcji dla grupy GLiM w 2012 roku w Łagiewnikach. Opowiedział on następującą historię:
„Przyszła do mnie kobieta, którą mąż opuścił osiem lat temu, założył nową rodzinę. (…)  W przeddzień rozprawy rozwodowej (…) przyszła się radzić, jak ma się zachować, bo jeżeli wiadomo, że sąd na pewno orzeknie rozwód, a jeżeli ona się będzie sprzeciwiała, to wszyscy to odczytają jako złośnica, dewotka i tak jak mi ona przedstawiła, to we mnie się odezwał chłopek roztropek, który zapomniał, że jest chrześcijaninem i księdzem. No i tak jak chłopek roztropek: no wie pani, ponieważ i tak pani wie, że on będzie pani mężem, prawda, to żeby oszczędzić sobie tych właśnie przykrości, to niech pani się zgodzi. I nie zapomnę tych kwadratowych oczu, jakie jej się zrobiły: «Ksiądz takie rzeczy mówi». I tak ona mówi: «Proszę księdza, ja wiem, że rozwód będzie orzeczony, ale ja chcę mu zostawić jeszcze ostatnie słowo miłości, bo jeżeli ja się zgodzę na rozwód, on jest niewierzący, to będzie tak, jakbym ja mu dała rozgrzeszenie, a to by było rozgrzeszenie nieprawdziwe, i ja bym go skrzywdziła. Ja chcę mu zostawić jeszcze moje ostatnie przesłanie, że ty źle zrobiłeś, że ty skrzywdziłeś swoją żonę i swoje dzieci». I proszę państwa, skończyło się zupełnie jak w kiepskiej powieści. Bardzo szybko ten człowiek, bo rozwód oczywiście został udzielony, zachorował na raka. Kochanka, jak to lubią się kochanki zachowywać, uciekła i ta biedna żona wierności dochowała w ciężkiej pracy, doglądania go w umieraniu i pogrzebaniu. Ktoś może powiedzieć – no, głupia sprawa i do głupich rzeczy ta wiara chrześcijańska namawia, ale my jesteśmy właśnie tacy, tacy głupcy dla Chrystusa. I to jest, państwo wiecie, świadectwo dla męża, nawet tego męża, który wydawałoby się kompletnie zamknięty na świadectwo. Świadectwo dla dzieci, którym jest ten ogromnie ważny komunikat przekazywany, że małżeństwo jest święte, no i świadectwo nie wiadomo dla kogo, świadectwo takie rzucane w przestrzeń”. Źródło: https://youtu.be/-apZKW9dfDg?t=149 .

Tylko wiara w wartości niepodważalne uzdalnia nas do takich poświęceń jak w przykładzie opowiedzianym przez o. Jacka Salija OP.

„Zadanie uczniów: Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma»” (Łk 8, 16-18) – http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=323 .

Andrzej Szczepaniak
2019.05.02

Źródło: Forum Pomocy – https://www.kryzys.org/viewtopic.php?f=10&t=2324

Powyższy tekst został zaaprobowany przez władze Kościoła katolickiego (uzyskał imprimatur), co oznacza, że jest zgodny z jego nauczaniem.
Opinia cenzora kościelnego: http://sychar.org/pismo/cenzor/Opinia-ks.prof.T.Dabka-2019.05.06-Holistyczne-spojrzenie-na-rozwody.pdf
Imprimatur: http://sychar.org/pismo/imprimatur/imprimatur-holistyczne-spojrzenie-na-rozwody.pdf

III. Jak rozpoznawać uczucia i potrzeby na przykładzie rozmowy Moderatorki z Sycharowiczką?

Dialog Moderatorki (M.) z Sycharowiczką (S.) spisany z pamięci:

S.: Mąż złożył pozew o rozwód. Dziecko tak okropnie to przeżywa…
M.: Wygląda na to, że obawiasz się o syna?
S.: Tak, a najbardziej boję się tego badania w OZSSie. On chyba tego nie zniesie. Już teraz choruje i lekarz mówi, że to może być od stresu.
M.: Czyli chodzi Ci o zdrowie dziecka, boisz się o jego zdrowie?
S.: Tak, i chyba zgodzę się już na ten rozwód, żeby tylko nie było tego badania. Chociaż z drugiej strony wiem, że to nie jest dobre, i chcę działać tak, żeby to się podobało Panu Bogu… Okropnie to wszystko trudne.
M.: Czyli z jednej strony zależy Ci bardzo na zdrowiu dziecka, a z drugiej – na relacji z Panem Bogiem, i jesteś rozdarta, bo nie wiesz, co wybrać?
S.: No tak, dokładnie o to chodzi. Ale relacja z Panem Bogiem jednak jest dla mnie ważniejsza… No tak, jest ważniejsza. Więc chyba wolałabym się nie zgodzić na rozwód. Tylko że prawnik mówi mi, że to bez sensu, bo sąd i tak ten rozwód orzeknie, wszystko jedno, czy się sprzeciwię, czy nie. Więc jak się sprzeciwię, to dziecko się nacierpi, a rozwód i tak będzie.
M.: Jeśli dobrze rozumiem, to wydaje Ci się bez sensu, żeby wybrać działania zgodne z Panem Bogiem, bo one mogą nie przynieść efektu? I chyba też jest w Tobie taki niepokój, że jeśli wybierzesz zgodnie z Panem Bogiem, to ucierpi dziecko?
S.: Nie, no w sumie to nie ma znaczenia, czy będzie efekt czy nie. I też staram się ufać, że Pan Bóg zatroszczy się o moje dziecko…
M.: Czy to znaczy, że masz takie zaufanie, że Pan Bóg zatroszczy się też o jego zdrowie?
S.: No właśnie! Skoro Mu ufam, to w tej sprawie też mogę Mu zaufać. A poza tym nie chciałabym, żeby zdrowie dziecka było dla mnie ważniejsze, niż wierność Panu Bogu.
M.: Przed podobnym wyborem stał chyba Abraham – tam chodziło nawet o życie dziecka…
S.: Tak, no rzeczywiście… To wiesz, chyba nie zgodzę się jednak na rozwód. Nie wiem tylko, jak to wytłumaczę prawnikowi – on tego kompletnie nie rozumie.
M.: Dla niego pewnie wierność Bogu nie jest wartością?
S.: Tak, on chyba nie jest wierzący.
M.: I wobec tego chyba nie masz w nim wsparcia, kiedy chcesz być wierna Bogu, tylko masz jeszcze kłopot, bo nie wiesz, jak o tym rozmawiać… Zależałoby Ci na lepszej współpracy?
S.: Nie, poza tą jedną różnicą między nami on jest bardzo dobry.
M.: Czyli jesteś z niego raczej zadowolona?
S.: Sama nie wiem…
M.: Może chciałabyś skorzystać z doświadczenia osób z Sycharu, które wygrały sprawę o rozwód, albo z ich prawnikami?
S.: Coś takiego się zdarza, naprawdę? On mówił, że to niemożliwe!
M.: Znam jedną z takich osób, Halinę. Mogę Was ze sobą skontaktować. Wiem, że była bardzo zadowolona z prawniczki.
S.: Dobrze, to podeślij mi namiar. I dziękuję Ci za to, co powiedziałaś o tym zdrowiu dziecka i zaufaniu Panu Bogu – nie chcę, żeby troska o dziecko stanęła między mną i Panem Bogiem. Jeszcze to sobie przemyślę.

IV. Badania CBOS z 2018 roku pt. „Stosunek Polaków do rozwodów”

Z badań CBOS-u wynika, że prawie całe polskie społeczeństwo, mniej lub bardziej, akceptuje rozwody. 94% Polaków dopuszcza rozwody, a w sytuacjach, gdy dochodzi do brutalnego traktowania członków rodziny przez jednego z małżonków – 96% (str. 6 opracowania). Źródło: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2019/K_007_19.PDF .

V. Nagrania i film

1. Ognisko Sychar w Rychwałdzie – konferencja pt. „Love Story czy Poligon? O małżeństwie dzisiaj” – nagrania: https://archive.org/details/pasja i https://diecezja.bielsko.pl/aktualnosci/rychwaldzka-konferencja-o-malzenstwie-love-story-czy-poligon/ .
2. Świadectwo Sycharowiczki Doroty w „Radiu Warszawa”: https://www.radiowarszawa.com.pl/rozmowa-radia-warszawa-z-dorota-kosciesza-plucisz/ .
3. Specjalnie dla Wspólnoty Sychar oraz uczestników Warsztatów 12 kroków „Nareszcie Żyć” kino „Dobre Miejsce” zaprasza na pokaz filmu: Największy dar – reż. Juan Manuel Cotelo.
Spotkanie filmowe poprowadzi o. dr Marek Kotyński CSsR, filmoznawca, teolog duchowości, wykładowca PWTW.
21 lipca 2019 r. godz.: 18:00.
Miejsce: Aula im. bł. ks. J. Popiełuszki,
Dobre Miejsce, ul. Dewajtis 3, Warszawa, wej. B
Bilety – w cenie 15 zł dostępne on-line na www.dobremiejsce.org. Dla wspólnoty Sychar, uczestników warsztatów 12 kroków oraz posiadaczy Karty Dużej Rodziny bilety zniżkowe w cenie 13 zł.
Bilety dostępne również w dniu wydarzenia na godzinę przed pokazem w kasie biletowej (Dobre Miejsce, wejście A).
„Największy dar” to fabularyzowany dokument w konwencji… westernowej komedii (warstwa fabularna) i kina faktu (warstwa dokumentalna). Głównym bohaterem opowieści jest reżyser (w tej roli sam Cotelo), który w scenerii miasteczka rodem z Dzikiego Zachodu kręci klasyczną historię o walce dobra ze złem. Na artystę przychodzi kryzys twórczy i spada masa wątpliwości. Może zmienić zakończenie? Czy w każdej historii ludzie muszą się na końcu pozabijać? Ucieka z planu, by poszukać inspirujących i prawdziwych opowieści, które pomogłyby mu wymyślić inny finał swojego dzieła. Prawdziwe życie okazuje się bardziej zaskakujące niż wymyślone historie… Czy możliwa jest tak bezgraniczna miłość i tak bezwarunkowe przebaczenie?
„Największy dar” to ogromna dawka wzruszenia, ciepłych emocji, i… duża porcja humoru. To film z gatunku tych, które naprawdę potrafią zmienić życie.
Hiszpańsko-polska produkcja powstała dzięki finansowemu wsparciu tysięcy drobnych darczyńców z obu krajów.
Bohaterami są m.in.
GABI I FRANCISCO, którzy zawarli związek małżeński na zawsze, mieli troje dzieci i rozstali się na zawsze. Nikt nie wierzył, że ich małżeństwo może się rozpaść, ani że mogą znowu się pogodzić. Wszyscy twierdzili, że ich problemu nie rozwiąże nawet Bóg… A tu nieoczekiwanie… Gabi i Francisco dziś wciąż są małżeństwem.
Serdecznie zapraszamy na ten wyjątkowy czas!

VI. „Proszę pod żadnym pozorem nie zgadzać się na rozwód” – świadectwo Marcina i ks. Pawła

„Panie Marcinie proszę modlić się za żonę, prosić o modlitwę za nią i pod żadnym pozorem nie zgadzać się na rozwód” – takie słowa usłyszałem po jednej z rozmów z księdzem Pawłem, którego poprosiłem, by pomógł nam przezwyciężyć małżeński kryzys. Przed ich wypowiedzeniem długo rozmawiał najpierw ze mną, potem z żoną. Tego dnia jednak żona zdecydowanie opowiedziała się za rozpadem, rozłamem. Słowa te w wyjątkowo trudnej dla mnie sytuacji były z jednej strony jasnym drogowskazem, z drugiej zaś budziły trudne emocje. Był bunt, ból, poczucie niezrozumienia, rozczarowanie, zaskoczenie. Wcześniej już bowiem, choć nie kwestionowałem nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa, w mojej głowie dopuściłem wyrażenie zgody na rozwód. Przecież moja zgoda miała dotyczyć tylko rozwiązania kontraktu cywilnego. Dlaczego więc takiej wskazówki udzielił mi ksiądz Paweł? Czy był niewrażliwym księdzem nakładającym jarzmo nie do uniesienia? Chciałem to sprawdzić. Zacząłem szukać, modlić się o poznanie prawdy. Znalazłem uzasadnienie dla tej rady w Ewangelii i Katechizmie Kościoła Katolickiego. Zobaczyłem jak wielkim złem i zgorszeniem jest rozwód. Zrozumiałem, że jako uczeń Jezusa mam tak postępować, by dawać świadectwo Prawdzie. Wyrażenie zgody na rozwód byłoby jej zaprzeczeniem. Wtedy dopiero pojąłem, że krótka może szorstka rada księdza Pawła była dla mnie zbawienna. Była wyrazem wielkiej miłości do mojej żony i do mnie – miłości, której uczy Jezus Chrystus. Z Bożą pomocą przetrwałem proces sądowy i nie wyraziłem zgody na rozwód. Wiem, że sam bym tego nie dokonał. Bardzo kocham moją żonę i cierpliwie czekam modląc się za nią. Do dzisiaj dziękuję Bogu, że postawił na mojej drodze ks. Pawła.

POLECAMY również:

– Świadectwa na Forum Pomocy: https://www.kryzys.org/viewforum.php?f=14
– Świadectwa małżonków przed i po rozwodzie: http://sychar.org/swiadectwa-malzonkow/
– Świadectwa małżonków czekających na powrót swoich współmałżonków z niesakramentalnych związków, w których mają dzieci – http://sychar.org/swiadectwa-czekajacych-malzonkow/
– Pan Jezus chce uzdrowić każde sakramentalne małżeństwo po rozwodzie: http://sychar.org/pan-jezus-chce-uzdrowic-kazde-sakramentalne-malzenstwo-po-rozwodzie/
– W Polsce dla katolika moralnie dopuszczalna co najwyżej separacja!: http://sychar.org/2018/04/23/w-polsce-dla-katolika-moralnie-dopuszczalna-co-najwyzej-separacja-2/
– WAŻNOŚĆ MAŁŻEŃSTWA – m.in. rozwód nie jest warunkiem koniecznym stwierdzania czy małżeństwo było ważnie zawarte – http://www.waznosc.sychar.org
– ZAPRASZAMY na rekolekcje dla małżonków powracających do sakramentalnych związków: http://www.ozarow.cpps.pl/rekolekcje-dla-malzonkow-sakramentalnych-zyjacych-zwiazkach-niesakramentalnych.html

Drodzy,

poniżej publikuję świadectwo Teresy, która nie wyraziła zgody na rozwód.

„W swoim krótkim małżeństwie doświadczyłam bardzo wiele zła: pornografia, przemoc słowna, mąż wyrzucił mnie z domu bo mu „przeszkadzałam”. Byłam psychicznie skatowana, szukałam pomocy wszędzie, próbowałam ratować małżeństwo za wszelką cenę, ale było coraz gorzej. Mój mąż stwierdził, że chce rozwodu, bo zamierza układać sobie życie odnowa i zapisał się na portale randkowe jako „wolny”. W Niedzielę Miłosierdzia Bożego poczułam, że muszę zacząć odmawiać nowennę pompejańską, a kilka dni później, tuż przed pierwszą rocznicą ślubu, dostałam pozew o rozwód. To był dla mnie bardzo ciężki czas, wszyscy dookoła mówili mi, że powinnam zgodzić się na rozwód i uwolnić się od męża. Niektórzy księża sugerowali mi rozważenie możliwości wystąpienia z wnioskiem o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Ja również byłam tak poraniona, że chciałam zgodzić się na rozwód z winy męża. Bardzo prosiłam matkę Bożą o pomoc, chciałam, żeby wydarzył się cud. Moją intencję zawiózł znajomy zakonnik do Medjugorie, wysłałam również prośbę do sanktuarium Św. Michała Archanioła na Monte Sant Angelo. Na kilka dni przed rozprawą rozwodową moja mama powiedziała do mnie: „ale czy ty chcesz zgodzić się na rozwód bo orzeczenie o winie będzie dalej Twoją zgodą na rozwód, a przecież też przysięgałaś” i wtedy jakby Duch Święty przez słowa mojej mamy otworzył mi oczy, że złożyłam przysięgę bezwarunkową, a zgadzając się na rozwód złamię przymierze z Bogiem.
Po podjęciu decyzji, że się nie zgadzam na rozwód to jakby całe niebo zaczęło upewniać mnie w słuszności tej decyzji, odzyskałam spokój wewnętrzny, przypomniałam sobie również o Wspólnocie Trudnych Małżeństw Sychar, o której czytałam na internecie. Trafiłam do spowiedzi do księdza, który upewnił mnie w mojej decyzji, a ksiądz który udzielał nam ślubu powiedział mi, że w czasie rozprawy będzie się za nas modlił. Jechałam na rozprawę spokojna, bo wiedziałam, że nie zależnie od tego co postanowi sąd, ja nie zaprę się mojej wiary. Na rozprawie nie zgodziłam się na rozwód z przyczyn religijnych. Powiedziałam, że nie ma w życiu człowieka większej przysięgi niż małżeńska, bo złożona przed Bogiem, a ja jestem osobą wierzącą i nie mogę zgodzić się na rozwód. Wobec mojego sprzeciwu sąd nie orzekł rozwodu. Wyrok oddalający powództwo sąd ogłaszał o godz. 15 – Godzinie Miłosierdzia Bożego. Godzina ta miała dla mnie wymiar symboliczny. Msza święta ślubna była mszą wieczorową z niedzieli Miłosierdzia Bożego i sąd oddalił powództwo o rozwód w Godzinie Miłosierdzia Bożego. Dzień po rozprawie było Boże Ciało i tego dnia kończyłam też nowennę pompejańską. Wiem że to Maryja przeprowadziła mnie przez ten ciężki czas, ale wiem również, że Bóg chciał żebym to ja podjęła decyzję o wierności przysiędze, żeby On mógł zacząć działać.
Matka Boża powiedziała w Medjugorie, że dla Boga nie ma rozwodów. Ja wiem, że tylko będąc wiernym Ewangelii mogę spokojnie żyć, ciężkie doświadczenia małżeństwa powierzyłam Jezusowi, moje uzdrowienie jest w Jego ranach. Wiem też, że gdybym zgodziła się na rozwód nie podniosłabym się, bo przygniotłyby mnie doświadczenia z małżeństwa i ciężar, że w chwili próby zawiodłam Boga i wtedy nie miałabym się kogo chwycić.
W sercu przebaczyłam mężowi, bardzo pomógł mi Ksiądz Marek Dziewiecki. Słuchałam na internecie jego rekolekcji dla Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar, który mówił o przebaczeniu i twardej miłości. Bardzo żałuję, że w mojej diecezji zamojsko-lubaczowskiej nie ma Wspólnoty Trudnych Małżeństw bo takie osoby jak ja potrzebują wsparcia. Sądzę, że można zapobiec wielu rozwodom, gdyby wierni małżonkowie otrzymali wsparcie. Trzeba też zmieniać mentalność wielu ludzi, że rozwód nie jest czymś normalnym, ale jest złem.
Teresa”

Więcej świadectw na stronie: http://sychar.org/swiadectwa-malzonkow/ lub www.swiadectwa.sychar.org

Świadectwo żony, która nie wyraziła zgody na rozwód – świadectwo jej mądrej, wiernej miłości, które przekazał o. prof. Jacek Salij OP na zakończenie rekolekcji dla liderów i moderatorów naszej Wspólnoty w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach 27 maja 2012 r. w niedzielę Zesłania Ducha Świętego:

„Proszę księdza ja wiem, że rozwód będzie orzeczony, ale ja chcę mu zostawić jeszcze ostatnie słowo miłości, bo jeżeli ja się zgodzę na rozwód, on jest niewierzący, to będzie tak jak bym ja mu dała rozgrzeszenie, a to by było rozgrzeszenie nieprawdziwe i ja bym go skrzywdziła. Ja chcę mu zostawić jeszcze moje ostatnie przesłanie, że Ty źle zrobiłeś, że Ty skrzywdziłeś swoją żonę i swoje dzieci. I proszę Państwa, i się skończyło zupełnie jak w kiepskiej powieści; bardzo szybko ten człowiek, bo rozwód oczywiście został udzielony, ale bardzo szybko ten człowiek zachorował na raka. Kochanka jak to lubią się kochanki zachowywać uciekła, prawda, i ta biedna żona wierności dochowała w ciężkiej pracy, doglądania go, w umieraniu i pogrzebaniu. Tak, że ktoś może powiedzieć – no głupia sprawa i do głupich rzeczy ta wiara chrześcijańska namawia, ale no my jesteśmy właśnie tacy – tacy głupcy dla Chrystusa i to jest, Państwo wiecie, świadectwo dla męża, nawet tego męża, który nawet wydawałoby się kompletnie zamknięty na świadectwo, świadectwo dla dzieci, w którym jest ten ogromnie ważny komunikat przekazywany, że małżeństwo jest święte, no i świadectwo nie wiadomo dla kogo, świadectwo takie rzucane w przestrzeń”.

Źródło: https://youtu.be/-apZKW9dfDg?t=3m56s

Polecamy świadectwa małżonków przed i po rozwodzie. Zapraszamy do czytania i składania podobnych świadectw: http://sychar.org/swiadectwa-malzonkow/ .

W małżeństwie sakramentalnym jest obecny żywy Pan Jezus, który nieustannie pragnie udzielać swej łaski. Prawdę tę potwierdzają przykłady z życia małżonków, którzy otworzyli się na Jego łaskę w trakcie kryzysu małżeńskiego na różnych jego etapach. Najmocniejszym świadectwem obecności Pana Jezusa w sakramencie małżeństwa są przykłady wierności i miłości małżonków w czasie najbardziej ekstremalnego etapu kryzysu małżeńskiego jakim jest rozwód i odejście współmałżonka do innej osoby. To one najbardziej pokazują jak działa łaska sakramentu małżeństwa i jak wytrwać w wierności przysiędze małżeńskiej pomimo wszystko. Dlatego powstała strona ze świadectwami – www.swiadectwa.sychar.org , aby z jednej strony oddać chwałę Bogu, pokazując jak On działa w konkretnych historiach małżeńskich, a z drugiej strony aby umacniać małżonków sakramentalnych w miłości do swojego współmałżonka, niezależnie od stopnia kryzysu małżeńskiego. Oprócz świadectw małżonków przed rozwodem i po rozwodzie, chcemy również zamieszczać świadectwa takich osób jak np. księży, prawników, psychologów, doradców rodzinnych, mediatorów, którzy mądrze wspierają małżeństwa sakramentalne, pomagając im w zachowaniu integralnej postawy – spójnej w myślach, słowach i czynach – sprzeciwiającej się rozwodom.

Zapraszamy do składania takich świadectw i przesyłania ich na adres: swiadectwa@sychar.org

Poniżej przykłady świadectw:

I. Małżonków po rozwodzie, którzy będąc w drugim związku (jedno lub obydwoje) powrócili do siebie.

1. Świadectwo Kasi „Wróciliśmy do siebie po 9 latach”: https://youtu.be/kB7RLd5OpEU
2. Świadectwo Ani i Andrzeja „Powrót po 13 latach”: https://www.youtube.com/playlist?list=PLobUwltc9GBbCQoCzjR_eId9aNACx9bFL
3. Świadectwo Bożeny i Jarka „Wiem, że już jest dobrze”: http://youtu.be/kJkvzwcPxyM

II. Małżonków, którzy nie wyrazili zgody na rozwód.

1. Świadectwo małżonki, które przytoczył o. prof. Jacek Salij OP „Świadectwo dla męża, dzieci, świata”: http://sychar.org/swiadectwo-dla-meza-dzieci-swiata-o-prof-jacek-salij-op/
2. Świadectwo Andrzeja „O nic nie oskarżałem żony”: http://sychar.org/o-nic-nie-oskarzalem-zony-swiadectwo-andrzeja/
3. Świadectwo Teresy „Moje Westerplatte”: http://sychar.org/moje-westerplatte-swiadectwo-teresy/

III. Małżonków, którzy opuścili niesakramentalny związek i dążą do pojednania z sakramentalnym współmałżonkiem.

1. Świadectwo Jolanty „Dlaczego ja muszę się wyprowadzać?”: https://youtu.be/Mw8whhcB73M?t=15m42s
2. Świadectwo Bożeny „Droga do Boga”: http://youtu.be/L5fnA577BZI

IV. Mądrej, wiernej miłości, broniącej małżeństwo przed rozwodem w sądzie oraz przykłady Bożych doradców, którzy potrafili pomóc małżonkom w zachowaniu integralnej postawy – spójnej w myślach, słowach i czynach – sprzeciwiającej się rozwodom.

1. Świadectwo św. Jana Pawła II „Zawsze bronić nierozerwalności małżeństwa”: http://sychar.org/zawsze-bronic-nierozerwalnosci-malzenstwa-sw-jan-pawel-ii/
2. Świadectwo Doroty, której pomogli księża egzorcyści bronić swojego małżeństwa w sądzie przed rozwodem: http://sychar.org/swiadectwo-doroty-jak-bronic-malzenstwa/
3. Świadectwo Marzeny – pracownika socjalnego „Nigdy nie doradziłam rozwodu”: http://sychar.org/nigdy-nie-doradzilam-rozwodu-swiadectwo-marzeny-pracownika-socjalnego/
4. Świadectwo Waldka  – prawnika „Nie pomagam w rozwodach”: http://sychar.org/nie-pomagam-w-rozwodach-swiadectwo-waldka-prawnika/
5. Świadectwo Krzysztofa „Odłoż miecz, Piotrze!”: http://sychar.org/odloz-miecz-piotrze-swiadectwo-krzysztofa/

V. Uzasadnień wyroków sądów oddalających pozew rozwodowy.

1. Piotra „Zarzuty fanatyzmu religijnego i niesłusznego poczucia bycia zdradzonym oddalone przez sąd”: http://sychar.org/zarzuty-fanatyzmu-religijnego-i-poczucia-bycia-zdradzonym-oddalone-przez-sad/
2. Marty „Mam prawo bronić małżeństwa, ze względu na swoje przekonania religijne”: http://sychar.org/mam-prawo-bronic-malzenstwa-ze-wzgledu-na-swoje-przekonania-religijne/

VI. Mądrej argumentacji przeciwko rozwodom cywilnym.

1. Dla tych, którzy kochają – propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy: http://sychar.org/dla-tych-ktorzy-kochaja-propozycja-wzoru-odpowiedzi-na-pozew/
2. Świadectwo Kasi „Pełnomocnik ds. walki o Jedność Małżonków”: http://sychar.org/pelnomocnik-ds-walki-o-jednosc-malzonkow/
3. Świadectwo Satine „Po co rozwód?”: http://sychar.org/po-co-rozwod/

VII. Wspierające sakramentalną miłość małżeńską po rozwodzie.

1. Jak kochać małżonka po rozwodzie? – wykład/świadectwo Marzeny: https://youtu.be/zWYGIi8kCMc
2. Świadectwo Hermasa „Pasterz”: http://sychar.org/pasterz/

VIII. Małżonków przed rozwodem.

1. Świadectwo Kasi „Wytrwajcie w miłości mojej (J 15,9)”:  http://sychar.org/wytrwajcie-w-milosci-mojej/

POLECAMY również:

– Świadectwa na Forum Pomocy: https://www.kryzys.org/viewforum.php?f=14
– „Pan Jezus chce uzdrowić każde sakramentalne małżeństwo po rozwodzie”: http://sychar.org/pan-jezus-chce-uzdrowic-kazde-sakramentalne-malzenstwo-po-rozwodzie/
– „W Polsce dla katolika moralnie dopuszczalna co najwyżej separacja!”: http://sychar.org/2018/04/23/w-polsce-dla-katolika-moralnie-dopuszczalna-co-najwyzej-separacja-2/
– ZAPRASZAMY na rekolekcje dla małżonków powracających do sakramentalnych związków: http://www.ozarow.cpps.pl/rekolekcje-dla-malzonkow-sakramentalnych-zyjacych-zwiazkach-niesakramentalnych.html

Kochani,

nacisk złego ducha na akceptację rozwodów cywilnych, aby zniszczyć małżeństwo i rodzinę jest coraz większy, co widać po złych owocach – po rosnącej liczbie rozwodów. Dlatego broniąc się przed zalewającą nas coraz bardziej falą mentalności rozwodowej warto co jakiś czas przypominać sobie nawzajem podstawowe prawdy wypływające z nauki Pana Jezusa dot. świętości i nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa, którym sprzeciwia się rozwód cywilny. Argumenty przeciwko rozwodom mamy w naszych materiałach Sycharowskich tj. na naszych stronach internetowych i w broszurze Sycharowskiej (www.broszura.sychar.org ), która posiada imprimatur. Poniżej w kilku punktach dla przypomnienia przesyłam kilka argumentów przeciwko rozwodom, które są zawarte w naszych materiałach Sycharowskich.

1. Apel o spójną postawę miłości wobec Boga i ludzi – o spójność myśli, słów i czynów.

Na naszej stronie głównej www.sychar.org pod opisem naszego charyzmatu znajduje się zaznaczony czerwonym kolorem apel do sumień wszystkich katolików:

„Czy wiecie, że występujący o rozwód przed sądem małżonek musi dać ANTYŚWIADECTWO miłości, gdyż żeby uzyskać rozwód musi przekonać sąd, że nie kocha swojego współmałżonka? Nawet jeśli kocha, to żeby uzyskać rozwód musi skłamać mówiąc, że nie kocha. Katolicy, nie doradzajcie i nie usprawiedliwiajcie rozwodów cywilnych, bo rozwód cywilny sakramentalnych małżonków to wielkie ZGORSZENIE zarażające inne małżeństwa!”

Kochani, pytajcie proszę wszystkich, a zwłaszcza księży, którzy dopuszczają tzw. „wyjątki” czy wiedzą oni o tym, że doradzając bądź akceptując występowanie o rozwód pomagają w dawaniu ANTYŚWIADECTWA miłości.

2. Mit, że rozwód to przecież tylko prawna formalność, która w życiu duchowym niczego nie zmienia. Artykuł „ŚLUBUJĘ CI (…) WIERNOŚĆ” o. prof. Jacka Salija OP.

Warto rozwiać, niestety mocno rozpowszechniony wśród katolików, mit jakoby w pewnych przypadkach rozwód cywilny mógłby być tylko zwykłym papierkiem, formalnością, która w rzeczywistości duchowej nie musi nic zmieniać pod warunkiem, że w sercu zachowana jest miłość i chęć dotrzymania wierności małżonkowi. Czyli np. że w pewnych przypadkach można posłużyć się złem jakim jest rozwód, by osiagnąć jakieś dobro np. bezpieczeństwo materialne! Taki pogląd jest poglądem bardzo szkodliwym dla duszy człowieka. Tysiące małżonków zachęconych taką szkodliwą argumentacją na sali sądowej muszą zakłamywać prawdę swojego serca – kłamać, aby uzyskać rozwód. Albowiem, żeby uzyskać rozwód, sąd musi mieć pewność, że nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Kluczowym pytaniem, które zadaje sędzia jest pytanie o miłość. Jeśli te osoby powiedziałyby prawdę przed sądem, że kochają współmałżonka, wtedy nie dostałyby rozwodu, do którego są namawiane, bądź uzyskują zgodę od różnych osób, w tym osób duchownych. W tej sprawie konsultowałem się z prawnikiem, który tak mi odpowiedział: „Jeżeli strona powodowa nie wykaże, że nie kocha, to sąd może oddalić pozew o rozwód”. Kochani, przekazujcie tę prawdę wszystkim, a szczególnie księżom, bo oni nie wszyscy o tym wiedzą, jakie negatywne skutki duchowe to powoduje.

A co o tej sprawie pisze ceniony moralista o. prof. Jacek Salij OP? Cytuję fragment tekstu „ŚLUBUJĘ CI (…) WIERNOŚĆ”, który jest w naszej broszurze Sycharowskiej:

„Czymś złym jest nie tylko wnoszenie pozwu rozwodowego, ale również zgoda na rozwód, namawianie do niego, tendencyjne świadczenie w sądzie na jego rzecz (a przecież u nas wręcz plagą w procesach rozwodowych są fałszywi świadkowie!), przekonywanie, że rozwód to przecież nic złego, że to tylko prawna formalność, która w życiu duchowym niczego nie zmienia itp.
W jakich sytuacjach wystąpienie z pozwem rozwodowym lub zgoda na rozwód wydaje się czymś moralnie dopuszczalnym? Na pewno nie ma takich sytuacji, w których dobry cel mógłby uświęcić niegodziwe środki. Rozwodu nie uświęcą ani nie usprawiedliwią żadne dobre cele, które spodziewamy się dzięki niemu osiągnąć. Mówiąc inaczej, rozwodu nigdy nie wolno podejmować jako złego środka do jakiegoś dobrego celu.
Jednak często zdesperowani małżonkowie wnoszą pozew o rozwód, żeby chronić jakieś bardzo ważne dobro swojej rodziny i jednocześnie mają w sercu pragnienie dochowania wierności przysiędze małżeńskiej. Na przykład jedno z małżonków stało się nałogowym hazardzistą albo nieodpowiedzialnym kredytobiorcą, a prawo danego państwa nie dopuszcza ustanowienia rozdzielności finansowej między małżonkami – wówczas drugi małżonek, dla ratowania rodziny przed nędzą i większymi jeszcze długami, stara się tę rozdzielność uzyskać, decydując się na rozwód. Ale przecież nie rozwód jest celem jego działań. On chce uzyskać rozdzielność majątkową, której w tym państwie nie da się inaczej osiągnąć.
W teologii moralnej nazywa się to stosowaniem zasady podwójnego skutku. Chodzi o to, że działania, które prowadzą jednocześnie do jakiegoś dobra i do jakiegoś zła, są pod pewnymi warunkami moralnie dopuszczalne.
Ponadto musi zaistnieć bardzo poważny powód po temu, żeby zdecydować się na działanie powodujące ów w gruncie rzeczy niechciany, zły skutek. Na przykład: Czy naprawdę potrzebny jest rozwód, ażeby utemperować agresywnego współmałżonka? Nieraz wystarczy wezwać policję. W sytuacjach skrajnych – uzyskanie separacji broni przed agresją równie skutecznie jak rozwód.
Zatem jeśli uznajemy, że rozwód jest czymś złym, nie próbujmy go usprawiedliwiać zasadą podwójnego skutku. W Polsce możliwe jest uzyskanie zarówno rozdzielności majątkowej, jak i separacji. Ta druga umożliwia m.in. zabezpieczenie opieki nad dziećmi i obronę majątku nie gorzej niż rozwód – tym zaś się od niego różni, że nie dając małżonkom prawa do związków następnych, ułatwia ich ewentualne pojednanie.
Małżeństwo jest dobrem tak wielkim, że również o separację wolno zabiegać tylko w sytuacjach naprawdę wyjątkowych, jedynie wówczas, „jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne” – jak to określa prawo kościelne.
Skorzystam z okazji, żeby na konkretnym przykładzie pokazać, jak bardzo mentalność rozwodowa wdarła się do myślenia nas, katolików, księży nie wyłączając. Dość powszechnie uważa się, że zwyczajnym sposobem radykalnego zamknięcia głębokich konfliktów małżeńskich jest rozwód, natomiast separacja jest to forma rozejścia się dopuszczalna w wypadku katolików, którym nie wolno się rozwodzić”.

Źródło: http://miesiecznik.wdrodze.pl/index.php?mod=archiwumtekst&id=14698#.WtxZjYhuY2x

3. Pan Jezus jest przeciwny rozwodom cywilnym sakramentalnych małżonków.

Co mówi Biblia i Katechizm nt. rozwodów?

– Kościół Katolicki wyklucza możliwość rozwodu, gdyż Pan Jezus wprost zakazuje rozwodu mówiąc: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mt 19,6).
– Katechizm Kościoła Katolickiego to potwierdza: „Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne” (Katechizm Kościoła Katolickiego 2384).
„Jakie są najcięższe grzechy godzące w sakrament małżeństwa? Są to: cudzołóstwo; poligamia ponieważ jest przeciwna równej godności i  miłości małżeńskiej, która jest jedyna i  wyłączna; odrzucenie płodności, które pozbawia życie małżeńskie dziecka, najwspanialszego daru małżeństwa; rozwód, który sprzeciwia się nierozerwalności.” (Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego 347).
– Treść sakramentalnej przysięgi małżeńskiej złożonej wobec Boga i człowieka wyklucza rozwód.
„Separacja małżonków z utrzymaniem węzła małżeńskiego może być uzasadniona w pewnych przypadkach przewidzianych przez prawo kanoniczne. Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego.” (Katechizm Kościoła Katolickiego 2383).

Ponieważ w prawie polskim nie istnieją sytuacje, w których rozwód pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia opieki nad dziećmi lub obrony majątku, nie ma usprawiedliwienia dla rozwodów sakramentalnych małżeństw w Polsce! Istnieją bowiem alternatywne godziwe środki zabezpieczające małżonka przed krzywdą takie jak: separacja, rozdzielność majątkowa, prawo alimentacyjne, organizacje pomocowe, sąd, policja, rodzina, przyjaciele, etc. Klauzula podana w p. 2383 Katechizmu nie ma w związku z tym zastosowania w Polsce. Mówili o tym nasi księża opiekunowie podczas rekolekcji na Górze św. Anny w 2011 roku: https://archive.org/details/goraswanny-pytania-rozwod . Kochani, proszę zwróćcie szczególną uwagę na wypowiedź ks. Szymona Czuwary byłego opiekuna Ogniska w Lublinie co na ten temat mówi w 4:44 minucie nagrania.

4. W Polsce dla katolika moralnie dopuszczalna co najwyżej separacja!

Dlaczego zatem często katoliccy małżonkowie decydują się na rozwód? Czy tylko jest to spowodowane brakiem żywej wiary? Dlaczego w podjęciu decyzji rozwodowej, jej usprawiedliwianiu pomagają im niektóre osoby duchowne dopuszczając tzw. „wyjątki”? Sprawa jest bardzo poważna ze względu na skalę zgorszenia i to, że w praktyce te „wyjątki” mają tendencję stawać się regułą, bo przecież każdy rozwód jest wyjątkowy biorąc pod uwagę skalę cierpienia, emocji i pokusę ucieczki od trudności przez rozwód. Może przyczyną jest brak wiedzy, dlatego poniżej cytuję fragment podręcznika teologii małżeństwa i rodziny autorstwa ks. prof. dr Augusto Sarmiento „Małżeństwo chrześcijańskie. Podręcznik teologii małżeństwa i rodziny”, który został wydany przez Wydawnictwo M. Książka posiada imprimatur – zgodę Kurii Metropolitalnej w Krakowie podpisaną przez ks. biskupa Jana Szkodonia, potwierdzającą, że jest zgodna z nauczaniem Kościoła.
W podręczniku tym na stronie 311 można przeczytać, że jeśli prawo cywilne dopuszcza możliwość separacji i rozwodu, wierni nie mogą prosić o rozwód. Przy takim założeniu godziwe jest jedynie odwołanie się do separacji.
Mało tego, jeżeli ktoś chciałby przeprowadzić separację cywilną, to zgodnie z punktem 1692 Kodeksu Prawa Kanonicznego powinien to zrobić po uzyskaniu od biskupa diecezjalnego zezwolenia na zwrócenie się do sądu świeckiego z wnioskiem o separację.

Poniżej cytuję fragment ww. podręcznika na ten temat:

„Tam, gdzie decyzja kościelna nie powoduje skutków cywilnych – sygnalizuje obowiązująca dyscyplina Kościoła w przypadku separacji – albo jeżeli przewiduje się, że wyrok cywilny nie będzie przeciwny prawu Bożemu, biskup diecezjalny pobytu małżonków, po rozważeniu szczególnych okoliczności, może udzielić zezwolenia na zwrócenie się do sądu świeckiego” (KPK 1692), upoważnienie wydane przez biskupa diecezjalnego jest obowiązkowym środkiem ostrożności pozwalającym uniknąć wszczynania procesów, których wyroki naruszałyby nakazy prawa Bożego, wyrządzając szkodę małżonkom i wywołując niebezpieczeństwo zgorszenia u wiernych.
Problem pojawia się jednak, kiedy legislacja cywilna nie przewiduje możliwości separacji, a jedynie rozwód. Ponieważ wówczas, wraz z wyrokiem rozwodu, węzeł małżeński zostałby uznany za rozwiązany, choć wspomniany wyrok jedynie miałby skutki cywilne; w ten sposób pojednanie stałoby się jednak bardzo trudne, gdyż aby do niego doprowadzić, potrzebne byłoby nowe małżeństwo cywilne. W każdym razie z praktycznego punktu widzenia należy postępować zgodnie z następującymi zasadami:

–  Jeśli legislacja cywilna dopuszcza możliwość separacji i rozwodu, wierni nie mogą prosić o rozwód (*). Przy takim założeniu godziwe jest jedynie odwołanie się do separacji. Prócz tego, że rozwód bardzo trudnym uczyniłby ponowne zawiązanie współżycia małżeńskiego, do którego małżonkowie byliby zobowiązani – po ustaniu powodów separacji – prośba o rozwód wywołałaby też poważne zgorszenie.

–  W przypadku, gdyby legislacja cywilna przewidywała wyłącznie możliwość rozwodu, godziwe mogłoby się okazać odwołanie do rozwodu cywilnego. Jednak tylko w przypadkach wyjątkowej konieczności oraz po spełnieniu serii warunków, jakich moraliści domagają się dla pozytywnej oceny działań o podwójnym skutku. „Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego” (KKK 2383). A konkretnie, godziwe byłoby odwołanie się do cywilnego procesu rozwodowego pod następującymi warunkami łącznie:
a) jeżeli po uzyskaniu wyroku o separacji kanonicznej (albo przynajmniej po zabieganiu o niego i nieotrzymaniu go z powodu czyjejś opieszałości) nie istnieje inny sposób na osiągnięcie cywilnych skutków separacji;
b) jeżeli istnieje wyraźna wola niezawierania nowego małżeństwa (które byłoby nieważne, ponieważ rozwód cywilny nie może rozwiązać węzła małżeńskiego, a zatem nie ma zgody na rozwód jako taki);
c) jeżeli istnieje odpowiednia proporcja między skutkami cywilnymi, jakie pragnie się osiągnąć, a szkodami, jakie wynikają z rozwodu cywilnego, szczególnie zgorszeniem, które może on wywołać (**).
Z tego powodu należy zastosować właściwe środki, aby nie dojść do tej skrajności. A w każdym razie konieczne będzie przyjęcie odpowiedniej postawy w celu uniknięcia zgorszenia. Najlepszym na to sposobem będzie wyraźne potwierdzenie doktryny o nierozerwalności małżeństwa i wyjaśnienie, że w tym konkretnie przypadku była to jedyna droga osiągnięcia dobrodziejstw separacji. Przypadek ten – separacja małżeńska – jest jedynym możliwym dla małżeństwa zawartego i dopełnionego”.

Źródło: ks. prof. dr Augusto Sarmiento „Małżeństwo chrześcijańskie. Podręcznik teologii małżeństwa i rodziny” – Wydawnictwo M

5. Czy zło i zgorszenie wyrządzone przez rozwód cywilny jest mniejszym złem i zgorszeniem niż to wynikłe np. na skutek kradzieży?

Spójrzmy na sprawę z innej strony. Czy taka „formalna, papierkowa zgoda na rozwód” ciesząca się poparciem wielu katolików, może dotyczyć również innych analogicznych sytuacji, gdzie mamy do czynienia ze złem? Spróbujmy przyjrzeć się bliżej takim sytuacjom w oparciu o konkretny przykład. Wyobraźmy sobie taką sytuację, gdy jeden ze współmałżonków – mąż wywiera na swoją żonę silny nacisk i namawia ją do popełnienia przestępstwa, np. kradzieży, rozboju, a jednocześnie grozi, że w przypadku jej sprzeciwu, spotka ją jakaś dotkliwa z jego strony krzywda. Jak w takiej sytuacji zachowałby się uczciwy katolik, gdyby z takim pytaniem o wyrażenie moralnej zgody na popełnienie przestępstwa przyszedł do niego szantażowany małżonek? Przecież sytuacja, gdzie mamy do czynienia z naciskiem na rozwód jest analogiczna. W obu przypadkach mamy do czynienia z ciężkim naruszeniem Bożych przykazań, ze złem zgorszenia. Pan Jezus stanowczo przestrzegał przed zgorszeniem. Przecież nie powinno być nawet pozoru znieważenia przymierza zbawczego, jakim jest małżeństwo sakramentalne (KKK 2384 i Kompendium 347) – przez zgodę chrześcijanina, niezależnie od funkcji społecznej i godności, na zerwanie małżeńskiego przymierza z Bogiem. Jak to się dzieje, że w analogicznej sytuacji wymuszenia przez szantażystę zgody na popełnienie zła np. kradzieży, niektórzy katolicy są bardziej konsekwentni i, ani mniejszym złem, ani innymi racjami praktycznie nigdy nie wyrażają zgody na zło? Natomiast w przypadku rozwodu, tak łatwo niektórym katolikom przychodzi „rozgrzeszać” planowaną zgodę na zło – rozwód cywilny, przez tych małżonków, którzy w chwili próby, zarówno w słowie, jak i czynie, nie chcą być wierni sakramentowi małżeństwa. Dlaczego tak łatwo przyjmują, nieomal za normalną, sytuację odejścia od wspólnoty małżeńskiej, odejście od współmałżonka, bo jest „za ciężki krzyż”? Występują sytuacje niewiarygodne. Czy, kto słyszał, żeby jakiś katolik chwalił się, że od osoby wierzącej czy nawet duchownej uzyskał zgodę na popełnienie przez niego przestępstwa, ściganego przez prawo karne (np. kradzież czy pobicie w wyniku nacisku ze strony szantażysty)? Z jednej strony mamy prawo stanowione – prawo ludzkie, a z drugiej prawo Boże. W takich przykładowych sytuacjach jak opisana wyżej, z prawem ludzkim się liczymy, a z drugim – Bożym już nie. Dlaczego tak jest? Dlaczego w jednym przypadku ze złem się godzimy, a w drugim nie? Boimy się konsekwencji wynikających z przekroczenia prawa świeckiego bardziej, aniżeli konsekwencji związanych z możliwością utraty zbawienia, na skutek przekroczenia prawa Bożego.
Porównajmy jeszcze raz dwie sytuacje: mąż szantażuje żonę, grozi jej, że jak się nie zgodzi na rozwód cywilny, to jej zaszkodzi, utrudni jej życie, nie da pieniędzy, będzie ją nękał, oskarżał, prześladował. I druga pod względem oceny moralnej analogiczna sytuacja: mąż szantażuje żonę, grozi jej, że jak się nie zgodzi uczestniczyć w kradzieży czyjegoś mienia (np. w oszustwie podatkowym), to jej zaszkodzi, utrudni jej życie, nie da pieniędzy, będzie ją nękał, oskarżał, prześladował. Spotkają ją z jego strony różne przykrości. Czy w takim przypadku może ktokolwiek – a tym bardziej człowiek ochrzczony, duchowny czy świecki, zgodzić się na to, by żona okradała innych ludzi? Co w takiej sytuacji przemocy zwykle jej radzi? Czy nie radzi jej szukania pomocy, ochrony u bliskich, przyjaciół, organizacji pomocowych, instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i ochronę praw ludzkich (sąd, policja)?

Czy katolicy udzielający moralnego wsparcia sakramentalnym małżonkom w ich zgodzie na rozwód cywilny, zdają sobie sprawę, że wyrządzają ogromną krzywdę wszystkim małżonkom, także ich „okradają”, bo dają im antyświadectwo, pociągają ich w kierunku zła, i tym samym prowadzą do śmierci duchowej…
Taką zgodą na rozwód mogą wyrażać niewiarę w moc Chrystusa w oczach wiernych i być współodpowiedzialni za rozprzestrzeniającą się coraz szybciej falę rozwodów.

Więcej na stronie: http://sychar.org/kazdy-rozwod-jest-wyjatkowy/

(*) Prawo polskie na mocy Ustawy z dnia 21 maja 1999 r. (Dz. u. Nr 52, poz. 532) przewiduje możliwość sądowego orzeczenia separacji, jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny rozkład pożycia. Orzeczenie separacji ma skutki cywilnoprawne podobne jak w wypadku rozwodu (ustanie wspólnoty majątkowej, opieka nad dziećmi), z tym że małżonek pozostający w separacji nie może zawrzeć nowego małżeństwa cywilnego. Jeśli jednak wymagają tego względy słuszności, małżonkowie pozostający w separacji obowiązani są do wzajemnej pomocy. Cf. P. Kasprzyk, Instytucja separacji małżeńskiej. Lublin-Sandomlerz 1999, 6580 [przyp. red.].
(**) Ponieważ prawo polskie nie uznaje cywilnych skutków kościelnych orzeczeń nieważności małżeństwa ani decyzji, papieskich o rozwiązaniu wezła (art. 10, ust. 3-5 konkordatu z 1993 r,), godziwe jest zwrócenie się w tych sytuacjach o rozwód cywilny celem uregulowania kwestii cywilnoprawnych. Cf. W. Góralski, W. Adamczewski, Konkordat między Stolicą Apostolskq i Rzeczpospolitą Polską 28 lipca 1993, Płock 1994, 63 -68; J. Dudziak, Zharmonizowanie kanonicznego prawa małżeńskiego i polskiego prawa rodzinnego w Konkordacie, w: Rola i znaczenie Konkordatu 1993 r, (red. J. Dyduch) Kraków 1994, II5- 118 [przyp. red,].

Polecamy również tekst „Pan Jezus chce uzdrowić każde sakramentalne małżeństwo po rozwodzie” – http://sychar.org/pan-jezus-chce-uzdrowic-kazde-sakramentalne-malzenstwo-po-rozwodzie/ i „Holistyczne spojrzenie na rozwody” – http://sychar.org/holistyczne-spojrzenie-na-rozwody/.

Kochani,

nasza delegacja kilku Sycharków (ks. Paweł, Marzena, Dorota, Andrzej) na zaproszenie Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej Senatu RP i Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus” uczestniczyła 18 kwietnia 2018 roku w konferencji „Kryzys trwałości małżeństwa – przyczyny i profilaktyka”.

Linki do nagrań video:
Część 1. konferencji – https://av8.senat.pl/9konfKRPSS1804181
Część 2. konferencji – https://av8.senat.pl/9konfKRPSS1804182

Podczas spotkania nadarzyła się okazja, aby kolejny już raz w rozmowie z przedstawicielami władz przekazać nasze propozycje wzmocnienia instytucji separacji i ograniczenia liczby rozwodów w Polsce przez wprowadzenie zapisu w Kodeksie rodzinnym umożliwiającym złożenie dobrowolnego oświadczenia wyłączającego rozwód. Bardzo prosimy wszystkich Sycharków o modlitwę w tej sprawie.

Kościół Katolicki wyklucza możliwość rozwodu, gdyż Pan Jezus wprost zakazuje rozwodu mówiąc: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mt 19, 6), a Katechizm Kościoła Katolickiego to potwierdza:

„Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne” (Katechizm Kościoła Katolickiego 2384).

„Jakie są najcięższe grzechy godzące w sakrament małżeństwa? Są to: cudzołóstwo; poligamia ponieważ jest przeciwna równej godności i  miłości małżeńskiej, która jest jedyna i  wyłączna; odrzucenie płodności, które pozbawia życie małżeńskie dziecka, najwspanialszego daru małżeństwa; rozwód, który sprzeciwia się nierozerwalności.” (Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego 347).

Ponadto treść sakramentalnej przysięgi małżeńskiej złożonej wobec Boga i człowieka wyklucza rozwód.

Dlaczego zatem często katoliccy małżonkowie decydują się na rozwód? Czy tylko jest to spowodowane brakiem żywej wiary? Dlaczego w podjęciu decyzji rozwodowej, jej usprawiedliwianiu pomagają im niektóre osoby duchowne?

Sprawa jest bardzo poważna ze względu na skalę zgorszenia. Może przyczyną jest brak wiedzy, dlatego poniżej cytujemy fragment podręcznika teologii małżeństwa i rodziny autorstwa Augusto Sarmiento „Małżeństwo chrześcijańskie”, który został wydany przez Wydawnictwo M. Książka posiada imprimatur – zgodę Kurii Metropolitalnej w Krakowie podpisaną przez biskupa Jana Szkodonia, potwierdzającą, że jest zgodna z nauczaniem Kościoła.

Z tego fragmentu jednoznacznie wynika, że nie ma usprawiedliwienia dla rozwodów ważnych sakramentalnych małżeństw w Polsce! W prawie polskim bowiem nie istnieją sytuacje, w których rozwód pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia opieki nad dziećmi lub obrony majątku. Klauzula podana w p.  2383 Katechizmu nie ma w związku z tym zastosowania.

Cytat z ww. podręcznika str. 310-311:

„2. Separacja małżeńska i odwolanie się do sądóww świeckich

,,Tam, gdzie decyzja kościelna nie powoduje skutków cywilnych – sygnalizuje obowiązująca dyscyplina Kościoła w przypadku separacji – albo jeżeli przewiduje się, że wyrok cywilny nie będzie przeciwny prawu Bożemu, biskup diecezjalny pobytu małżonków, po rozważeniu szczególnych okoliczności, może udzielić zezwolenia na zwrócenie się do sądu świeckiego”, (KPK 1692), upoważnienie wydane przez biskupa diecezjalnego jest obowiązkowym środkiem ostrożności pozwalającym uniknąć wszczynania procesów, których wyroki naruszałyby nakazy prawa Bożego, wyrządzając szkodą małżonkom i wywołując niebezpieczeństwo zgorszenia u wiernych.

Problem pojawia się jednak, kiedy legislacja cywilna nie przewiduje możliwości separacji, a jedynie rozwód. Ponieważ wówczas, wraz z wyrokiem rozwodu, węzeł małżeński zostałby uznany za rozwiązany, choć wspomniany wyrok jedynie miałby skutki cywilne; w ten sposób pojednanie stałoby się jednak bardzo trudne, gdyż aby do niego doprowadzić, potrzebne byłoby nowe małżeństwo cywilne. W każdym razie z praktycznego punktu widzenia należy postępować zgodnie z następującymi zasadami:

–  Jeśli legislacja cywilna dopuszcza możliwość separacji i rozwodu, wierni nie mogą prosić  o rozwód1. Przy takim założeniu godziwe jest jedynie odwołanie się do separacji. Prócz tego, że rozwód bardzo trudnym uczyniłby ponowne zawiązanie współżycia małżeńskiego, do którego małżonkowie byliby zobowiązani – po ustaniu powodów separacji – prośba o rozwód wywołałaby też poważne zgorszenie.

–  W przypadku, gdyby legislacja cywilna przewidywała wyłącznie możliwość rozwodu, godziwe mogłoby się okazać odwołanie do rozwodu cywilnego. Jednak tylko w przypadkach wyjątkowej konieczności oraz po spełnieniu serii warunków, jakich moraliści domagają się dla pozytywnej oceny działań o podwójnym skutku.
„Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego” (KKK 2383).
A konkretnie, godziwe byłoby odwołanie się do cywilnego procesu rozwodowego pod następującymi warunkami łącznie:

a) jeżeli po uzyskaniu wyroku o separacji kanonicznej (albo przynajmniej po zabieganiu o niego i nieotrzymaniu go z powodu czyjejś opieszałości) nie istnieje inny sposób na osiągnięcie cywilnych skutków separacji;

b) jeżeli istnieje wyraźna wola niezawierania nowego małżeństwa (które byłoby nieważne, ponieważ rozwód cywilny nie może rozwiązać węzła małżeńskiego, a zatem nie ma zgody na rozwód jako taki);

c) jeżeli istnieje odpowiednia proporcja między skutkami cywilnymi, jakie pragnie się osiągnąć, a szkodami, jakie wynikają z rozwodu cywilnego, szczególnie zgorszeniem, które może on wywołać2.

Z tego powodu należy zastosować właściwe środki, aby nie dojść do tej skrajności. A w każdym razie konieczne będzie przyjęcie odpowiedniej postawy w celu uniknięcia zgorszenia. Najlepszym na to sposobem będzie wyraźne potwierdzenie doktryny o nierozerwalności małżeństwa i wyjaśnienie, że w tym konkretnie przypadku była to jedyna droga osiągnięcia dobrodziejstw separacji. Przypadek ten – separacja małżeńska – jest jedynym możliwym dla małżeństwa zawartego i dopełnionego.

1   Prawo polskie na mocy Ustawy z dnia 21 maja 1999 r. (Dz. u. Nr 52, poz. 532) przewiduje możliwość sądowego orzeczenia separacji, jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny rozkład pożycia. Orzeczenie separacji ma skutki cywilnoprawne podobne jak    w wypadku rozwodu (ustanie wspólnoty majątkowej, opieka nad dziećmi), z tym że małżonek pozostający w separacji nie może zawrzeć nowego małżeństwa cywilnego. Jeśli jednak wymagają tego względy słuszności, małżonkowie pozostający w separacji obowiązani są do wzajemnej pomocy. Cf. P. Kasprzyk, Instytucja separacji małżeńskiej. Lublin-Sandomierz 1999, 6580 [przyp. red.].

2     Ponieważ prawo polskie nie uznaje cywilnych skutków kościelnych orzeczeń nieważności małżeństwa ani decyzji, papieskich o rozwiązaniu wezła (art. 10, ust. 3-5 konkordatu z 1993 r,), godziwe jest zwrócenie się w tych sytuacjach o rozwód cywilny celem uregulowania kwestii cywilnoprawnych. Cf. W. Góralski, W. Adamczewski, Konkordat między Stolicą Apostolskq i Rzeczpospolitą Polską  28 lipca 1993, Płock 1994, 63 -68; J. Dudziak, Zharmonizowanie kanonicznego prawa małżeńskiego i polskiego prawa rodzinnego w Konkordacie, w: Rola i znaczenie Konkordatu 1993 r, (red. J. Dyduch) Kraków 1994, II5- 118 [przyp. red,]”.

Czy wiecie, że występujący o rozwód przed sądem małżonek musi dać ANTYŚWIADECTWO miłości, gdyż żeby uzyskać rozwód musi przekonać sąd, że nie kocha swojego współmałżonka? Nawet jeśli kocha, to żeby uzyskać rozwód musi skłamać mówiąc, że nie kocha. Katolicy, nie doradzajcie i nie usprawiedliwiajcie rozwodów cywilnych, bo rozwód cywilny sakramentalnych małżonków to wielkie ZGORSZENIE zarażające inne małżeństwa!

Kochani małżonkowie i księża,

czy wiecie, że występujący o rozwód przed sądem małżonek musi dać ANTYŚWIADECTWO miłości, gdyż żeby uzyskać rozwód musi przekonać sąd, że nie kocha swojego współmałżonka? Nawet jeśli kocha, to żeby uzyskać rozwód musi skłamać mówiąc, że nie kocha.

Kuria Metropolitalna w Krakowie udzieliła imprimatur na publikację książki Ani pt. „Sychar. Ile jest warta twoja obrączka”. Jest ono dostępne pod adresem:
http://sychar.org/pismo/imprimatur/imprimatur_ania_jedna.jpg
http://www.sychar.org/pismo/imprimatur/sychar_ksiazka_imprimatur.pdf .
Dołączamy również opinię cenzora o. Prof. dr hab. Tomasza M. Dąbka OSB: http://sychar.org/pismo/imprimatur/opinia_cenzora_ania_jedna.jpg
http://www.sychar.org/pismo/imprimatur/sychar_ksiazka_opinia.pdf .

ZAPRASZAMY do „polubienia” profilu Wydawnictwa FIDES (gdzie wyeksponowana jest książka Ani) na Facebooku: http://www.facebook.com/WydawnictwoFides .

Ile jest warta Twoja obrączka? Co zrobić gdy małżonek odchodzi i żąda rozwodu? Czy ja muszę się na to godzić?
Na te i inne pytania udzielają odpowiedzi Sycharki w programie TVP1 „My Wy Oni” – program do obejrzenia na YouTube: http://youtu.be/49tsXHCW85k .

W dominikańskim miesięczniku „W drodze” we wrześniowym numerze ukazał się artykuł o. prof. Jacka Salija OP pt. „Ślubuję Ci (…) wierność”. Zachęcam do przeczytania tego bardzo ważnego dla małżonków tekstu, w którym Ojciec Jacek rozważa kwestie związane z rozwodami pod kątem moralnym – niedopuszczalności rozwodów w świetle nauki Kościoła i istniejącego prawa cywilnego w Polsce, które dopuszcza alternatywne środki takie jak np. separacja, rozdzielność majątkowa.

Czymś złym jest nie tylko wnoszenie pozwu rozwodowego, ale również zgoda na rozwód, namawianie do niego, tendencyjne świadczenie w sądzie na jego rzecz, przekonywanie, że rozwód to przecież tylko prawna formalność, która w życiu duchowym niczego nie zmienia…

Cały artykuł na stronie:
http://miesiecznik.wdrodze.pl/archiwalne/2012/numer-94692012/slubuje-ci-wiernosc/

Od siebie chciałbym dodać, że pojawiający się nierzadko wśród zwolenników dopuszczających „wyjątkowo” rozwody pogląd, że rozwód to może być przecież tylko prawna formalność, która w życiu duchowym niczego nie zmienia, pod warunkiem, że w sercu zachowana jest miłość i chęć dotrzymania wierności w stosunku do współmałżonka – jest poglądem bardzo szkodliwym dla duszy człowieka. Tysiące małżonków zachęconych taką szkodliwą argumentacją na sali sądowej muszą zakłamywać prawdę swojego serca – kłamać, aby uzyskać rozwód.

Okazuje się, żeby uzyskać rozwód, sąd musi mieć pewność, że nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Kluczowym pytaniem, które jest wtedy zadawane jest pytanie o miłość. Jeśli te osoby powiedziałyby prawdę przed sądem, że kochają współmałżonka, wtedy nie dostałyby rozwodu, do którego są namawiane, bądź uzyskują zgodę od różnych osób. W tej sprawie konsultowałem się z prawnikiem, który tak mi napisał:

Jeżeli strona powodowa nie wykaże, że nie kocha to sąd oddali pozew o rozwód.

Muszą więc kłamać, by uzyskać rozwód – zakłamywać prawdę swojego serca.

Myślę, że ten argument jest niezwykle ważny dla tych, którzy tak do tej sprawy podchodzą, traktując rozwód jako tylko formalizm. Chodzi o to by widzieli zło, które w ten sposób się pomnaża i szerzy oraz jak wielką odpowiedzialność na swoje sumienie biorą. Myślę, że ogromnie ważne jest, aby o tym fakcie, który wyżej opisałem wiedzieli wszyscy, którym zależy na rzeczywistym dobru drugiego człowieka, w szczególności osoby duchowne, gdyż to do nich często zwracają się małżonkowie, zwłaszcza żony (70% wszystkich rozwodów jest przeprowadzanych z ich inicjatywy) o wyrażenie zgody na rozwód..

Zmartwychwstanie Twojego małżeństwa


Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!
„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)

„Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy” (Mk 9,23)
„Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę:
Jam zwyciężył świat” (J 16,33)

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)
„Nie bój się, wierz tylko!” (Mk 5,36)

W Kościele nic nie jest magią. Pan Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:- do kobiety kananejskiej:
„O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie,
jak chcesz!” (Mt 15,28)

– do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
„Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!” (Łk 7,37.50)
– do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
„Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17,19)
– do kobiety cierpiącej na krwotok:
„Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła” (Mt 9,22)
– do niewidomego Bartymeusza:
„Idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Mk 10,52)


To może być także Twoje zmartwychwstanie
– zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!

Matka Boska Leśniowska
Ty coś domem, o którym się śniło
Matko Boska Leśniowska
Miej w opiece każdziutką miłość
Matko Boska leśniowska


Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości:

„Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego
i nie będziecie pili Krwi Jego,
nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6, 53)

Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.

Towarzyszenie małżonkom sakramentalnym po rozwodzie

Referaty i świadectwa Sycharków wygłoszone podczas konferencji “Moralne i duszpasterskie konsekwencje przysięgi małżeńskiej” na KUL 7 czerwca 2017

Prezentacja Alicji i Marzeny: http://bit.ly/2uHQ2Lt
Referat Andrzeja: http://bit.ly/2t7Cswv
Prezentacja Andrzeja: http://bit.ly/2u9uLZw
Program konferencji: http://bit.ly/2tembWC
Link do nagrania – VIDEO: https://youtu.be/VKGB4GpQkSY
Link do nagrania – AUDIO: https://archive.org/details/sycharki

Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
– o. prof. Jacek Salij OP

Jak wrócić do sakramentalnego małżonka?


Ks. Marek Dziewiecki:
„Najpierw bowiem człowiek jest odpowiedzialny za swojego małżonka” – więcej na stronie >>>

Sytuacje najtrudniejsze

Nawrócenie i pojednanie

Kryzys małżeński – pytania i odpowiedzi

„Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)



Zaczynając od nowa

Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami…
On nie może was „rozwieść”.

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym „TAK”,
ale jest mnóstwem „tak”,
które wypełniają życie, pośród mnóstwa „nie”.

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist

Westerplatte


„Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych” – Jan Paweł II.

Ciężki krzyż

„Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka” – ks.dr Marek Dziewiecki.

Bitwa toczy się o nasze serce

Tożsamość mężczyzny i kobiety

Co to znaczy „moja była żona”?





Stanowisko Episkopatu Polski:
„Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka” – więcej na stronie >>>



Twoja sprawa

Najnowsze wpisy

Kategorie

Kronika