Italia España France Deutschland Great Britain

Powrót po 13 latach

Wybieram Miłość

wybieram-milosc-xpiotr-168x126

Uzdrowienie

Przygotowanie do spowiedzi
- ks. Tomasz Seweryn - www.ks.seweryn.com.pl uzdrowienie-xtomasz-168x143 Rachunek sumienia małżonków
Uzdrowienie wewnętrzne

O Sycharze w TVP1

mywyoni-o-sycharze-168x123

Świadectwo miłości

niezgoda-na-rozwod-osalij-168x126
mywyoni-drugi-slub-168x101
malzenstwo-osalij-168x136

Nowa Ewangelizacja

OPP Stowarzyszenie

program do pit - darmowy

bł. OTTO NEURURER
(1882, Piller – 1940, Buchenwald)
męczennik
patron: rodzin, Tyrolu
wspomnienie: 30 maja

Urodził się w 1882 r. w miejscowości Piller nad rzeką Inn w dystrykcie Fließ w Austrii. Był dwunastym, ostatnim, dzieckiem w rodzinie rolnika i młynarza Piotra (niem. Peter) Neururera i Hildegardy, z domu Streng.

Ojciec zmarł, gdy miał osiem lat i odpowiedzialność za wychowanie dzieci i prowadzenie niewielkiego gospodarstwa spoczęło w całości na barkach matki. Była dobrą i pobożną kobietą, ale zdarzały się jej okazyjnie stany depresji – ponoć nie było to rzadkością w górzystym, biednym regionie Tyrolu w Austrii, gdzie przyszło rodzinie Neururer żyć…

Otto częściowo odziedziczył ów brak odporności i stateczności… Opatrzność obdarzyła go sporymi talentami intelektualnymi, ale również sporą dozą nieśmiałości. W żadnym razie nie przygotowała go do roli bohatera…

Powołanie narodziło się wcześnie. Szedł drogą utartą przez wielu kapłanów przed nim i po nim. Uczył się dobrze i, polecony przez lokalnego proboszcza, rozpoczął nauki w niższym seminarium (szkoła średnia) Vinzentinum w Brixen (dziś Bressanone, bowiem po I wojnie światowej południowy Tyrol znalazł się w obrębie państwa włoskiego), po czym wstąpił do biskupiego seminarium diecezjalnego znajdującego się w tej samej miejscowości (przez pewien czas myślał nawet o wstąpieniu do jezuitów). Po jego ukończeniu został w 1907 r. wyświęcony i odprawił Mszę św. prymicyjną w rodzinnej wiosce…

Następne dziesięć lat Otto był wikariuszem w siedmiu różnych parafiach północnego Tyrolu. Przez kolejne 15 lat (lata 1917-32) był wikariuszem w parafii św. Jakuba w Innsbrucku (dziś katedra). Nauczał religii, głosił kazania…

Służył niejako w cieniu nawarstwiających się napięć wśród duchowieństwa austriackiego, w zasadzie konserwatywnego, niechętnie reagującego na zmiany wynikające z gwałtownej industrializacji, a także z oporami wdrażającego powolne reformy kościelne, które wprowadzano w następstwie encykliki „Rerum novarum” Leona XIII z 1891 r. Otto rozumiał konieczność i konsekwencje zmian, o których pisał Leon XIII, i wstąpił w szeregi Ruchu Chrześcijańsko-Społecznego, z którego później wyrosła Austriacka Partia Chrześcijańsko-Społeczna (niem. Christlichsoziale Partei ÖsterreichsCS), promująca konieczność przeprowadzenia reform społecznych. Ta postawa naraziła go na konflikty z bardziej konserwatywnie nastawioną częścią duchowieństwa i hierarchią, ale nigdy nie wpłynęła negatywnie na zaangażowanie pastoralne. Powołanie było autentyczne…

Od 1932 r. z niepokojem obserwował zmiany w sąsiednich Niemczech. Zanotował: „Dobrem zwane jest to, co jest dobre dla Niemców, złem co nie jest dla nich dobre. Zamiast Boga stawia się niemiecką krew i rasę niemiecką, i na tej podstawie zaświadcza o dobru i złu. To jest herezja”…

W 1938 r., gdy Austria została przejęta przez nazistowskie Niemcy, w ramach tzw. Anschlussu, Otto był proboszczem – od 1932 r. – w niewielkiej parafii św. Piotra i Pawła w wiosce Götzens, w pobliżu Innsbrucku, o charakterze robotniczym, gdzie szczególną troską otaczał dzieci z mniej uprzywilejowanych rodzin. Jednym z pierwszych postanowień nazistów była likwidacja partii CS. Rozpoczęły się też pierwsze w historii Austrii prześladowania Kościoła, m.in. zamknięto 1400 katolickich szkół i wszystkie organizacje katolickie. Szczególnie brutalny charakter prześladowania miały w Tyrolu, gdzie opór ludności wobec nazizmu był najsilniejszy. Nachodzono i przesłuchiwano tysiące podejrzanych, prawa cywilne mocno ograniczono. Niemiecka policja polityczna, Gestapo, nie poprzestawała oczywiście na przesłuchaniach – tysiące osób aresztowano i zesłano do sieci obozów koncentracyjnych.

Wśród aresztowanych byli kapłani, zakonnicy i siostry zakonne… Wielu spośród nich zostało w obozach, jak się miało okazać, na zawsze…

Otto, mimo burzy, która szalała wokół niego, dalej pełnił posługę kapłańską wśród swojej owczarni. Nie był typem bohatera, a więc i nie protestował publicznie. Po prostu głosił Chrystusa. I wcielał, zgodnie z nauczaniem Kościoła, wierny swemu powołaniu, Jego nauki w życie…

Gdy więc pod koniec 1938 r. zgłosiła się do niego dziewczyna w zaawansowanej ciąży, niejaka Elżbieta (niem. Elisabeth) Eigentler, z prośbą o udzielenie ślubu z rozwiedzionym mężczyzną, niejakim Georgem Weiratherem, o którym wiadomo było, iż prowadzi rozpustne życie, nie tylko odmówił ale i odradził dziewczynie wiązanie się z takim człowiekiem. I nie miało dla niego znaczenia, kim jest – w ziemskiej skali wartości – ów człowiek, jaką rolę pełnił w nowym systemie…

A był on członkiem zbrodniczej organizacji SA i znajomym Gaulaitera nazistowskiego, Franza Hofera (który po II wojnie został skazany przez austriacki sąd na karę śmierci), nowego pana życia i śmierci w regionie Tyrol-Vorarlberg. Poskarżył się Gaulaiterowi. Skarga wprawiła w ruch nazistowską machinę zbrodni i dla kapłana, którego życie nie przygotowało do osobistego bohaterstwa, przyszedł czas na danie świadectwa…

Otto został aresztowany i oskarżony o „oszczerstwo na szkodę niemieckiego małżeństwa” i „zapobieżenie jego zawarciu”. Podczas przesłuchań w Innsbrucku (w tamtejszym więzieniu był początkowo przetrzymywany) miał powiedzieć „śledczym”: „Panowie. Bez zbędnych słów: to śledztwo jest prowadzone nie tyle przeciw mnie, ale przeciw wierze i Kościołowi w mojej ojczyźnie”…

Po „śledztwie”, gdy przetrzymywano go w więzieniu w Innsbrucku, zamknięto go w 1939 r. w obozie koncentracyjnym w Dachau, a potem w lipcu tego samego roku przewieziono do Buchenwaldu (miał tam numer 4757). W jego karcie zapisano: „Ksiądz katolicki, uporczywy i podstępny wróg Partii nazistowskiej”…

Mimo iż poddawano go sadystycznym torturom, nie ugiął się. Wrodzoną nieśmiałość pozostawił poza drutami obozowymi dzieląc się skromnymi racjami chleba z więźniami, jeszcze słabszymi niż on sam.

Pozostał kapłanem do końca. W Buchenwaldzie zaczepił go współwięzień, z prośbą o chrzest. Może i był prowokatorem – takie prośby nie były wszak zwyczajne, w miejscu totalnej pogardy dla człowieczeństwa, gdzie wszelkie praktyki religijne były zakazane. Może i Otto dostrzegał w tym życzeniu pułapkę, ale był wszak kapłanem! Otrzymał dar powołania i nie był to dar skierowany tylko na „wybranych”, do realizacji tylko w „wygodnych” warunkach. Powołanie obowiązywało go zawsze i wszędzie, wobec wszystkich szukających i pragnących Boga!

Nie mógł odmówić i nie odmówił. Rozpoczął przygotowania, udzielając – z pomocą innego więźnia, zakonnika o. Mateusza (niem. Matthias) Spanlanga – pierwszych nauk…

Dwa dni później został wywołany i umieszczony, wraz z owym zakonnikiem, w „bunkrze śmierci”. Tam powieszono go do góry nogami. By na ciele nie było śladów tortur kostki i nogi owinięto w skóry. Do Pana odszedł, po 34 godzinach męczarni, wierny do końca swemu powołaniu, 30 maja 1940 r.

Taki sam los spotkał o. Spanlanga…

Na akcie zgonu napisano: „ostra niewydolność serca”…

Był ponoć pierwszym “niemieckim” kapłanem, który zginął w obozie koncentracyjnym (warto pamiętać, iż w samym Dachau na 2720 przetrzymywanych kapłanów zginęło 1034, w tym 868 na 1780 polskich!). Był to początek najtragiczniejszego okresu obozów koncentracyjnych, gdy w tych miejscach zagłady okruchy człowieczeństwa można było dostrzec nawet wśród oprawców, i zwłoki zwracano jeszcze rodzinom. Wszelako nie udało się zapewne uniknąć śladów torturowania, dlatego też ciało Otto spalono w krematorium, a urnę z prochami – wraz z okularami – wysłano do Götzens, do ostatniej parafii, w której posługiwał…

Tam po latach umieszczono ją, w złotej obudowie, pod ołtarzem głównym kościoła parafialnego.

Pogrzeb proboszcza w Götzens stał się, w 1940 r.!, demonstracją przywiązania ludu tyrolskiego do Kościoła…

W 1946 r., po wojnie, Georg Weirather został skazany na 10 lat ciężkich robót za swoją rolę w aresztowaniu, procesie i śmierci Otto Neurutera.

W 1986 r. urnę z prochami Otto otwarto i poddano badaniom medycyny sądowej. W urnie znaleziono też nadpalony różaniec, niewielki krzyżyk oraz oznakę z krematorium z numerem 32 oraz datą „3.06.1940”.

Od 1985 r. jedna z cel obozu w Buchenwaldzie nosi imię Otto Neururera…

Beatyfikował go, wraz z innym męczennikiem reżimu nazistowskiego, o. Jakubem (niem. Jakob) Gappem, marianinem, Jan Paweł II 24 listopada 1996 r. w Watykanie.

W akcie beatyfikacyjnym zapisano: Otto Neururer stał się dla nas wspaniałym świadkiem wierności prawdzie, Bożemu prawu i Kościołowi, idąc w ślady Dobrego Pasterza, wypełniając wiernie obowiązki kapłańskie, wreszcie stając w obronie świętości chrześcijańskiego Sakramentu Małżeństwa i pozostając wiernym powołaniu kapłańskiemu wśród współwięźniów obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, i w ten sposób osiągając koronę męczeństwa…”

http://www.swzygmunt.knc.pl/SAINTs/HTMs/0530blOTTONEURURERmartyr01.htm

Zmartwychwstanie Twojego małżeństwa



Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

"Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj;
zmartwychwstał!" (Łk 24,5-6)
"Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
"Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę:
Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
"Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię
wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)
"Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


W Kościele nic nie jest magią. Pan Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:

- do kobiety kananejskiej:
"O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie,
jak chcesz!" (Mt 15,28)

- do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
"Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!" (Łk 7,37.50)
- do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
"Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła" (Łk 17,19)
- do kobiety cierpiącej na krwotok:
"Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła" (Mt 9,22)
- do niewidomego Bartymeusza:
"Idź, twoja wiara cię uzdrowiła" (Mk 10,52)
...

To może być także Twoje zmartwychwstanie
- zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!


Matka Boska Leśniowska

Ty coś domem, o którym się śniło
Matko Boska Leśniowska
Miej w opiece każdziutką miłość
Matko Boska leśniowska


www.lesniow.pl

Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości:

"Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego
i nie będziecie pili Krwi Jego,
nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53)

Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.


Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
- o. prof. Jacek Salij OP




Jak wrócić do sakramentalnego małżonka?

Ks. Marek Dziewiecki:
"Najpierw bowiem człowiek jest odpowiedzialny za swojego małżonka" - więcej na stronie >>>




Sytuacje najtrudniejsze



Nawrócenie i pojednanie



Kryzys małżeński - pytania i odpowiedzi



„Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)



Zaczynając od nowa




Musicie zawsze powstawać!


Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami...
On nie może was "rozwieść".

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym "TAK",
ale jest mnóstwem "tak",
które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist



Westerplatte



"Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych" - Jan Paweł II.

Ciężki krzyż



"Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka" - ks.dr Marek Dziewiecki.


Bitwa toczy się o nasze serce





Tożsamość mężczyzny i kobiety





Co to znaczy "moja była żona"?





Szczescie-w-malzenstwie


Stanowisko Episkopatu Polski:
"Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka" - więcej na stronie >>>

Twoja sprawa

Najnowsze wpisy

Kategorie

Kibicuj Rodzinie

Polecamy książki

FIDES-Jak-kochac-okladka-1-222x314

Miłujcie się! 1/2017