Italia España France Deutschland Great Britain

Chrystus Królem

Powrót po 13 latach

Wybieram Miłość

wybieram-milosc-xpiotr-168x126

Uzdrowienie

Przygotowanie do spowiedzi
- ks. Tomasz Seweryn uzdrowienie-xtomasz-168x143 Rachunek sumienia małżonków
Uzdrowienie wewnętrzne

O Sycharze w TVP1

mywyoni-o-sycharze-168x123

Świadectwo miłości

niezgoda-na-rozwod-osalij-168x126
mywyoni-drugi-slub-168x101
malzenstwo-osalij-168x136

Miłujcie się! 4/2019

Nowa Ewangelizacja

OPP Stowarzyszenie

program do pit - darmowy

Abyś dzień święty święcił

Mam na imię Bożena, od ponad 25 lat jestem sakramentalną żoną, wychowuję samodzielnie troje dzieci. Mój mąż obecnie żyje w innym kraju z inną kobietą i z nią ma dwójkę dzieci.

Wchodząc w małżeństwo byliśmy bardzo zakochani, może trochę naiwni, jednak mieliśmy świadomość, że małżeństwo jest na całe życie. Chcieliśmy stworzyć rodzinę, najlepiej z trójką dzieci. Po początkowym okresie miodowym, nastąpiła „walka o władzę”, bardzo raniliśmy się wzajemnie, mieliśmy wzloty i upadki. Poznałam bardzo dobrze wady i słabości mojego męża, wiedziałam gdzie dotknąć, żeby zabolało. Po kilku latach, gdy już zaakceptowałam męża z jego wadami, nauczyłam się z nimi żyć i myślałam, że będzie dobrze, mąż oznajmił: „nie kocham Cię, nie chcę dłużej się męczyć, chcę być szczęśliwy”. Robiłam wszystko co było w mojej mocy, aby mąż zmienił się i wrócił do nas. Jednak już była inna kobieta i tamta była dla mojego męża ważniejsza. Po ludzku nie widziałam już szans dla naszego małżeństwa. Tak trafiłam do Sądu Biskupiego na rozmowę wstępną w celu stwierdzenia nieważności sakramentu małżeństwa. Usłyszałam, że co prawda są przesłanki do rozpoczęcia procesu, jednak jeśli chcę ratować małżeństwo, to nie tędy droga i skierowano mnie do Poradni Małżeńskiej przy Kurii Biskupiej. Tam w rozmowie wyszło, że skoro jestem we Wspólnocie Neokatechumenalnej, to należy tą drogą iść dalej, to jest najlepsza terapia. W Neokatechumenacie dostrzegłam jak bardzo kobiety i mężczyźni różnią się od siebie. Tam też zrozumiałam, że za rozpad naszej relacji małżeńskiej nie ponosi winy wyłącznie mój mąż, że ja również przyczyniałam się do zerwania więzi między nami.

Po kilku latach, mimo braku mojej zgody, sąd orzekł rozwód z wyłącznej winy męża. Wtedy nie wiedziałam czy nadal jestem żoną czy już nie i przestałam nosić obrączkę ślubną. Potem był ślub cywilny męża z kochanką, a następie urodziło się dziecko. Dziecko męża i kochanki zburzyło mój spokój i nadzieję na powrót męża. Dziecko męża z inną kobietą było najbardziej bolesnym przeżyciem, o wiele trudniejszym niż sam rozwód. Pojawiły się u mnie znowu wątpliwości co do sensu trwania w wierności, wątpliwości odnośnie Sakramentu Małżeństwa. Szukałam pomocy, słyszałam o duszpasterstwie dla osób w związkach niesakramentalnych, a dla osób opuszczonych nie było pomocy duszpasterskiej.

Wtedy z pomocą przyszła Wspólnota Trudnych Małżeństw Sychar, której charyzmatem jest: „Każde trudne sakramentalne małżeństwo jest do uratowania!”. Po przeczytaniu książki Anny Jednej „Ile jest warta Twoja obrączka” moja obrączka wróciła na swoje miejsce i do dziś ją noszę na palcu. Później usłyszałam: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela!” (Mt 19,6). Małe, niewinne, dziecko, to też człowiek. I to dziecko nie może być ani usprawiedliwieniem, ani przyczyną rozdzielenia małżonków sakramentalnych.

Trwanie w wierności niewiernemu małżonkowi nie było łatwe. Przychodziły różnego rodzaju pokusy, nie tylko fantastyczni, nowo poznani mężczyźni, ale także rady przyjaciółek, rodziny czy spowiedników. Wokół mnie pojawiły się osoby, które rozważały możliwość stwierdzenia nieważności zawartego małżeństwa, a raczej jak „obejść” nierozerwalność małżeństwa. Rozmowy z nimi na temat „badania” ważności sprawiały zamęt w mojej głowie, pomyślałam, że może to jest czas, aby znów pójść do Sądu Biskupiego i zbadać ważność także mojego małżeństwa. Aby napisać skargę powodową i uzasadnić ją musiałam wrócić pamięcią do czasów sprzed ślubu, odszukać ewentualnych świadków, z którymi kontakt urwał się po rozstaniu z mężem. Po konsultacjach w Sądzie Biskupim oraz na podstawie informacji z Internetu napisałam skargę powodową, jednak z jej złożeniem powstrzymałam się kilka dni, gdyż wcześniej już miałam zaplanowany wyjazd na ogólnopolskie rekolekcje Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar. Tematem rekolekcji było „Małżeństwo jako wspólnota Ducha”, trudno było mi przyjąć słowa konferencji, gdyż nie były zgodne z moimi dążeniami do stwierdzenia nieważności zawartego małżeństwa. Skarga była oparta na dwóch przesłankach: pierwsza to wykluczenie wierności ze strony męża, w którą samej trudno było mi uwierzyć, a co dopiero znaleźć dowody i świadków, a druga to jego niedojrzałość emocjonalna, którą obalił ksiądz rekolekcjonista twierdząc, że człowiek przez całe życie dojrzewa, więc trudno mówić o dojrzałości emocjonalnej w momencie zawierania małżeństwa. Po powrocie zniszczyłam wniosek, bo stwierdziłam, że zgodnie ze swoim sumieniem nie mogę napisać czegoś, w co nie wierzę. Nie mogłam napisać, że nie widzę możliwości powrotu do siebie i pojednania się, bo tak nie jest. Poza tym ciągle miałam z tyłu głowy zasłyszaną wypowiedź pewnego księdza w programie telewizyjnym na temat stwierdzenia nieważności Sakramentu Małżeństwa: „jak dobrze pogrzebać, to w każdym małżeństwie coś się znajdzie, aby móc stwierdzić nieważność”. Dotarło do mnie, że szukałam furtki, aby „wypisać się” z małżeństwa i ułożyć sobie życie na nowo.

W pierwszym etapie kryzysu modliłam się o nawrócenie męża i swoje nawrócenie, mając z tyłu głowy prośbę do Boga o zmianę męża. Później, gdy mąż nas porzucił, modliłam się o nawrócenie męża mając z tyłu głowy: „ jak się nawróci, to wróci”. Teraz modlę się o nawrócenie męża z pełnym oddaniem Bogu, z myślą: niech się dzieje Wola Boga. Uwielbiam Boga w sercu mojego męża i jestem otwarta na jego powrót do mnie. Modlę się także za dzieci, w Róży Rodziców modlę się o łaskę ochrony dzieci przed złem, jakie może wypływać z moich słabości i grzechów.

Dzieci reagowały różnie, były momenty, że oskarżały mnie o naiwność i namawiały na ułożenie sobie życia. Jednak po latach dziękowały, że nie żyją w patchworkowej rodzinie i nie mają kilku mam i tatusiów, i jeszcze większej ilości babć i dziadków. Zdobyta wiedza i doświadczenie trudnego małżeństwa służy pomocą w rozmowach z dorosłymi już dziećmi, często podsuwam im dobrą lekturę.

Czasami miałam pokusę związania się z innym mężczyzną, ale gdy analizowałam sytuację i rozważałam konsekwencje zawsze wychodziło, że ktoś będzie cierpiał. Nie chciałam być szczęśliwa kosztem cierpienia innych. Jedynym sensownym rozwiązaniem było zatrzymanie zła na sobie.

Gdy z różnych przyczyn wraca myśl o stwierdzeniu nieważności małżeństwa czytam fragment Ewangelii św. Mateusza (Mt 19, 1-9) szczególnie słowa: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było” (Mt 19, 8). Jak bardzo muszą być zatwardziałe nasze serca, moje i mojego męża?

Bożena, 15 sierpnia 2019

Wersja PDF świadectwa >>

Warto przeczytać:

Świadectwa małżonków >>

Stwierdzanie nieważności małżeństwa >>

Holistyczne spojrzenie na rozwody >>

Zmartwychwstanie Twojego małżeństwa


Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!
„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)

„Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy” (Mk 9,23)
„Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę:
Jam zwyciężył świat” (J 16,33)

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)
„Nie bój się, wierz tylko!” (Mk 5,36)

W Kościele nic nie jest magią. Pan Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:- do kobiety kananejskiej:
„O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie,
jak chcesz!” (Mt 15,28)

– do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
„Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!” (Łk 7,37.50)
– do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
„Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17,19)
– do kobiety cierpiącej na krwotok:
„Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła” (Mt 9,22)
– do niewidomego Bartymeusza:
„Idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Mk 10,52)


To może być także Twoje zmartwychwstanie
– zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!

Matka Boska Leśniowska
Ty coś domem, o którym się śniło
Matko Boska Leśniowska
Miej w opiece każdziutką miłość
Matko Boska leśniowska


Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości:

„Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego
i nie będziecie pili Krwi Jego,
nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6, 53)

Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.

Towarzyszenie małżonkom sakramentalnym po rozwodzie

Referaty i świadectwa Sycharków wygłoszone podczas konferencji “Moralne i duszpasterskie konsekwencje przysięgi małżeńskiej” na KUL 7 czerwca 2017

Prezentacja Alicji i Marzeny: http://bit.ly/2uHQ2Lt
Referat Andrzeja: http://bit.ly/2t7Cswv
Prezentacja Andrzeja: http://bit.ly/2u9uLZw
Program konferencji: http://bit.ly/2tembWC
Link do nagrania – VIDEO: https://youtu.be/VKGB4GpQkSY
Link do nagrania – AUDIO: https://archive.org/details/sycharki

Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
– o. prof. Jacek Salij OP

Jak wrócić do sakramentalnego małżonka?


Ks. Marek Dziewiecki:
„Najpierw bowiem człowiek jest odpowiedzialny za swojego małżonka” – więcej na stronie >>>

Sytuacje najtrudniejsze

Nawrócenie i pojednanie

Kryzys małżeński – pytania i odpowiedzi

„Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)



Zaczynając od nowa

Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami…
On nie może was „rozwieść”.

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym „TAK”,
ale jest mnóstwem „tak”,
które wypełniają życie, pośród mnóstwa „nie”.

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist

Westerplatte


„Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych” – Jan Paweł II.

Ciężki krzyż

„Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka” – ks.dr Marek Dziewiecki.

Bitwa toczy się o nasze serce

Tożsamość mężczyzny i kobiety

Co to znaczy „moja była żona”?





Stanowisko Episkopatu Polski:
„Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka” – więcej na stronie >>>



Twoja sprawa

Najnowsze wpisy

Kategorie

Kronika