Italia España France Deutschland Great Britain

Wniebowstąpienie Jezusa

Wniebowstapienie-Chrystusa

Powrót po 13 latach

Wybieram Miłość

wybieram-milosc-xpiotr-168x126

Uzdrowienie

Przygotowanie do spowiedzi
- ks. Tomasz Seweryn - www.ks.seweryn.com.pl uzdrowienie-xtomasz-168x143 Rachunek sumienia małżonków
Uzdrowienie wewnętrzne

O Sycharze w TVP1

mywyoni-o-sycharze-168x123

Świadectwo miłości

niezgoda-na-rozwod-osalij-168x126
mywyoni-drugi-slub-168x101
malzenstwo-osalij-168x136

Nowa Ewangelizacja

OPP Stowarzyszenie

program do pit - darmowy

Każdy rozwód cywilny małżonków sakramentalnych jest wyjątkowy – wyjątkowo trudny i okupiony wyjątkowym cierpieniem.

Głos z Forum Pomocy (www.kryzys.org) – przykład wypowiedzi pewnej mężatki, która radziła się m.in. osób duchownych, czy może wyrazić zgodę na rozwód:

“Sądzę, że żaden człowiek nie wie, jak się zachowa w określonej sytuacji, wszelkie dywagacje to tylko przypuszczenia. Wiem tylko, że po rozmowach i ze świeckim i z chrześcijańskim psychologiem, również z osobami duchownymi – w mojej sytuacji mogę powiedzieć “nie”, ale również mogę powiedzieć “tak”. I nie zrywam w żaden sposób relacji z Bogiem, który lepiej niż ludzie zna moje intencje, moją siłę psychiczną, moje położenie”.

Inny głos bardzo często używany jako argument za dopuszczalnością rozwodu w “wyjątkowych okolicznościach”.

“W pierwszej kolejności Bóg patrzy na serce i jego motywacje. Opuszczony małżonek, który chce ocalić swoją rodzinę przed ubóstwem, przemocą i innymi patologiami godząc się na rozwód (niejako wymuszony) wcale nie musi kończyć walki o swojego męża/żonę. Niezgoda na rozwód może być świadectwem wiary, ale zgoda na rozwód w wyjątkowych okolicznościach i jego papierkowe rozwiązanie w duchowej rzeczywistości nie musi nic zmieniać”.

Jakie “wyjątkowe okoliczności” usprawiedliwiają rozwód, który zakazuje Pan Jezus, a dopuszcza jedynie separację, skoro separacja daje nie gorsze zabezpieczenie prawne przed ubóstwem, przemocą i innymi patologiami aniżeli rozwód?

Na stronie prawnej www.separacja.pl podany jest stan obowiązujący w prawie polskim.

Różnice pomiędzy skutkami rozwodu i separacji:

Zasadniczą różnicą pomiędzy separacją a rozwodem jest to, że po orzeczeniu rozwodu można zawrzeć ponownie związek małżeński, a po separacji nie. Separację natomiast można znieść i niejako przywrócić “stare” małżeństwo.
Po rozwodzie można wrócić do swojego poprzedniego nazwiska, a po orzeczeniu separacji nie. Powrót do poprzedniego nazwiska następuje poprzez oświadczenie złożone kierownikowi urzędu stanu cywilnego złożone w ciągu 3 miesięcy od orzeczenia rozwodu.
Okres płacenia drugiemu małżonkowi alimentów po rozwodzie jest ograniczony w pewnych przypadkach do 5 lat (można jednak żądać sądownie przedłużenia tego okresu). Natomiast przy separacji nie ma takiego ograniczenia.
Po separacji małżonkowie zawsze obowiązani są do wzajemnej pomocy, jeżeli wymagają tego względy słuszności. Natomiast po orzeczeniu rozwodu na małżonkach nigdy nie ciąży taki obowiązek.”

Widać, że separacja od strony prawnej daje lepsze zabezpieczenie i chroni małżonka niż rozwód. Z drugiej strony Katechizm Kościoła Katolickiego (*) mówi o moralnej i faktycznej niezgodzie na złamanie przymierza zbawczego z Bogiem, czyli na rozwód cywilny sakramentalnych małżonków.

Niezgoda podyktowana autentyczną miłością do żony (i Boga) jest wpisana w miłość (wierność) właśnie do Boga. Tak też te sprawy tłumaczy nauka Kościoła, że prawdziwa miłość nigdy zła nie zwycięża złem, a jedynie dobrem. A zgoda na zło jakim jest rozwód cywilny, którzy niektórzy chcą nazywać rozwodem papierkowym – jest ewidentnym złem, które krzywdzi nie tylko tych, którzy się rozwodzą, ale także poprzez zły przykład (zgorszenie) innych małżonków i ich dzieci. Skąd bierze się taka sprzeczna z Ewangelią „pozorna, papierkowa zgoda na rozwód”, która spotyka się z akceptacją wielu małżonków? Czy powodem takiej postawy jest tzw. “fałszywe miłosierdzie” (“fałszywa litość”), o którym w “Elementarzu etycznym” pisał kard. Karol Wojtyła, że jest ono dlatego fałszywe, gdyż prawdziwe miłosierdzie nigdy nie jest zgodą na zło?

Niektórzy małżonkowie sądzą, że z “miłości” powinni dać “wolność współmałżonkowi” – zgodzić się na rozwód. Wsparcie znajdują w swoim otoczeniu – w doradcach, którzy widząc cierpienie udręczonego szantażem małżonka, przyklaskują takiej rozwodowej decyzji. Argumentują, że sprzeciw nic nie daje, bo i tak nie ma się wpływu na decyzje współmałżonka – “on zrobi co zechce, niezależnie czy się zgodzę, czy nie”. Zdają się oni nie dostrzegać, że zgoda na rozwód, to w istocie jest zdrada duchowa. W życiu codziennym, w wielu przypadkach, to zgoda na otwarcie drogi do legalizacji prawnej związku cudzołożnego w różnych formach legalizacji prawnej i stopniu akceptacji społecznej. W odbiorze społecznym można zauważyć powszechne niemal przyzwolenie na “układanie sobie życia” w nowym, pozasakramentalnym związku, jeśli ktoś jest po rozwodzie. Wtedy taki związek, przez dużą część katolickiego społeczeństwa, jest akceptowany.

Spójrzmy na sprawę z innej strony. Czy taka “pozorna zgoda na rozwód wbrew sobie – zgoda papierkowa” ciesząca się poparciem wielu katolików, może dotyczyć również innych analogicznych sytuacji, gdzie mamy do czynienia ze złem? Spróbujmy przyjrzeć się bliżej takim sytuacjom w oparciu o konkretny przykład. Wyobraźmy sobie taką sytuację, gdy jeden ze współmałżonków – mąż wywiera na swoją żonę silny nacisk i namawia ją do popełnienia przestępstwa, np. kradzieży, rozboju, a jednocześnie grozi, że w przypadku jej sprzeciwu, spotka ją jakaś dotkliwa z jego strony krzywda. Jak w takiej sytuacji zachowałby się uczciwy katolik, gdyby z takim pytaniem o wyrażenie moralnej zgody na popełnienie przestępstwa przyszedł do niego szantażowany małżonek? Przecież sytuacja, gdzie mamy do czynienia z naciskiem na rozwód jest analogiczna. W obu przypadkach mamy do czynienia z ciężkim naruszeniem Bożych przykazań, ze złem zgorszenia. Pan Jezus stanowczo przestrzegał przed zgorszeniem.

Przecież nie powinno być nawet pozoru znieważenia przymierza zbawczego, jakim jest małżeństwo sakramentalne (KKK 2384 i Kompendium 347)(*)(**) – przez zgodę chrześcijanina, niezależnie od funkcji społecznej i godności, na zerwanie małżeńskiego przymierza z Bogiem. Jak to się dzieje, że w analogicznej sytuacji wymuszenia przez szantażystę zgody na popełnienie zła np. kradzieży, niektórzy katolicy są bardziej konsekwentni i, ani mniejszym złem, ani innymi racjami praktycznie nigdy nie wyrażają zgody na zło? Natomiast w przypadku rozwodu, tak łatwo niektórym katolikom przychodzi „rozgrzeszać” planowaną zgodę na zło – rozwód cywilny, przez tych małżonków, którzy w chwili próby, zarówno w słowie, jak i czynie, nie chcą być wierni sakramentowi małżeństwa. Dlaczego tak łatwo przyjmują, nieomal za normalną, sytuację odejścia od wspólnoty małżeńskiej, odejście od współmałżonka, bo jest „za ciężki krzyż”? Występują sytuacje niewiarygodne. Czy, kto słyszał, żeby jakiś katolik chwalił się, że od osoby wierzącej czy nawet duchownej uzyskał zgodę na popełnienie przez niego przestępstwa, ściganego przez prawo karne (np. kradzież czy pobicie w wyniku nacisku ze strony szantażysty)? Z jednej strony mamy prawo stanowione – prawo ludzkie, a z drugiej prawo Boże. W takich przykładowych sytuacjach jak opisana wyżej, z prawem ludzkim się liczymy, a z drugim – Bożym już nie. Dlaczego tak jest? Dlaczego w jednym przypadku ze złem się godzimy, a w drugim nie? Boimy się konsekwencji wynikających z przekroczenia prawa świeckiego bardziej, aniżeli konsekwencji związanych z możliwością utraty zbawienia, na skutek przekroczenia prawa Bożego.

Porównajmy jeszcze raz dwie sytuacje: mąż szantażuje żonę, grozi jej, że jak się nie zgodzi na rozwód cywilny, to jej zaszkodzi, utrudni jej życie, nie da pieniędzy, będzie ją nękał, oskarżał, prześladował. I druga pod względem oceny moralnej analogiczna sytuacja: mąż szantażuje żonę, grozi jej, że jak się nie zgodzi uczestniczyć w kradzieży czyjegoś mienia, to jej zaszkodzi, utrudni jej życie, nie da pieniędzy, będzie ją nękał, oskarżał, prześladował. Spotkają ją z jego strony różne przykrości. Czy w takim przypadku może ktokolwiek – a tym bardziej człowiek ochrzczony, duchowny czy świecki, zgodzić się na to, by żona okradała innych ludzi? Co w takiej sytuacji przemocy zwykle jej radzi? Czy nie radzi jej szukania pomocy, ochrony u bliskich, przyjaciół, organizacji pomocowych, instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i ochronę praw ludzkich (sąd, policja)?

Czy katolicy udzielający moralnego wsparcia sakramentalnym małżonkom w ich zgodzie na rozwód cywilny, zdają sobie sprawę, że wyrządzają ogromną krzywdę wszystkim małżonkom, także ich “okradają” i tym samym prowadzą do śmierci duchowej. Taką zgodą mogą mimowolnie wyrażać niewiarę w moc Chrystusa w oczach wiernych i być współodpowiedzialni za rozprzestrzeniającą się coraz szybciej falę rozwodów.

Wcale nie tak rzadko można ze strony katolików usłyszeć zdanie:

“Zgoda na rozwód w wyjątkowych okolicznościach i jego papierkowe rozwiązanie w duchowej rzeczywistości nie musi nic zmieniać”.

Ewangelie nie podają przykładów, by Pan Jezus pochwalał zło (wyrażane w myślach, słowach i czynach) z jakichkolwiek pobudek i wyjątkowych okoliczności, by relatywizował prawdę o złu, czy pochwalał trójlicowość tj. brak spójności myśli, słów i czynów. A wręcz mówił:
“Niech wasza mowa będzie: Tak-Tak; Nie-Nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5:33-37).
Czy można w pewnych przypadkach być trójlicowym?
Czy Pan Jezus wyraziłby zgodę na rozwód cywilny małżonków związanych sakramentalnym przymierzem z Nim samym – z Bogiem, który jest zawsze jednoznaczny w myślach, słowach i czynach?
Czy człowiek, który kieruje się tak jak Pan Jezus taką zgodnością myśli, słów i czynów, które je potwierdzają jest Jego wiernym naśladowcą, uczniem czy fanatykiem?

W dziesiąty rozdziale Ewangelii św. Mateusza Pan Jezus mówi (Mt 10,34-40):

“Nie sądźcie, że przyszedłem nieść pokój po ziemi. Nie przyszedłem nieść pokoju, lecz miecz. Przyszedłem bowiem przeciwstawić syna jego ojcu, a córkę jej matce, a synową jej teściowej; bo wrogami człowieka mieszkańcy jego domu. Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna lub córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien. Kto znalazł swoje życie, straci je; a kto stracił swoje życie ze względu na mnie, znajdzie je”.

Jakie “wyjątkowe okoliczności” usprawiedliwiają rozwód, który zakazuje Pan Jezus, a dopuszcza jedynie separację, skoro separacja daje nie gorsze zabezpieczenie prawne przed ubóstwem, przemocą i innymi patologiami aniżeli rozwód cywilny? Dlaczego niektórzy małżonkowie usprawiedliwiając swoją decyzję o rozwodzie powołują się na punkt 2383 w Katechizmie Kościoła Katolickiego? Chodzi o zapis w punkcie 2383:

“Separacja małżonków z utrzymaniem węzła małżeńskiego może być uzasadniona w pewnych przypadkach przewidzianych przez prawo kanoniczne. Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego”.

Zauważmy, że zapis ten wskazuje na “jedyny możliwy sposób zabezpieczenia pewnych słusznych praw…”. Jednak w naszym polskim prawie cywilnym nie może być o tym mowy, ponieważ rozwód cywilny nie jest “jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw…”. Są przecież w Polsce instytucje dające ochronę prawną takie jak: obowiązek alimentacyjny, notarialna umowa majątkowa znosząca/ograniczająca wspólność majątkową, sądowe zniesienie współwłasności majątkowej, instytucja separacji, która zabezpiecza prawa małżonków nie gorzej niż rozwód. Separacja wielkim staraniem katolików została po to właśnie wprowadzona do polskiego prawa cywilnego, aby uniknąć rozwodowego zgorszenia. Niestety niektórzy zapominają o separacji i powołując się na tę klauzulę, wykorzystują ją do usprawiedliwienia rozwodu. Przecież każdy rozwód jest wyjątkowy, a pokusa zgody na to zło – bardzo wielka.

(*) Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2384 mówi:

“Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu. Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa:
Jeśli mąż, odłączywszy się od swej żony, łączy się z inną kobietą, sam jest cudzołożnikiem, ponieważ każe popełnić cudzołóstwo tej kobiecie; także kobieta, która mieszka z nim, jest cudzołożnicą, ponieważ pociągnęła do siebie męża innej kobiety”.

(**) Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego będące syntezą Katechizmu Kościoła Katolickiego w punkcie 347 mówi:

“Jakie są najcięższe grzechy godzące w sakrament małżeństwa?
Są to: cudzołóstwo; poligamia, ponieważ jest przeciwna równej godności i miłości małżeńskiej, która jest jedyna i wyłączna; odrzucenie płodności, które pozbawia życie małżeńskie dziecka, najwspanialszego daru małżeństwa; rozwód, który sprzeciwia się nierozerwalności”.

Opracował Andrzej Szczepaniak

Warto przeczytać:

  • Dla tych, którzy kochają – propozycja wzoru odpowiedzi na pozew rozwodowy >>>
  • Uzasadnienie wyroku >>>
  • Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód? – o. prof. Jacek Salij OP >>>
  • Przysięga a zgoda na rozwód >>>
  • W skrajnych sytuacjach: dlaczego separacja a nie rozwód? >>>
  • Rozwód nie jest jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia opieki nad dziećmi, obrony majątku (opinia prawna) >>>
  • Świadectwo Doroty – jak bronić małżeństwa? >>>
  • O. Pio: „Rozwód jest paszportem do piekła” >>>
  • Zmartwychwstanie Twojego małżeństwa



    Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!

    "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj;
    zmartwychwstał!" (Łk 24,5-6)
    "Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23)
    "Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę:
    Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
    "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię
    wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)
    "Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36)


    W Kościele nic nie jest magią. Pan Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:

    - do kobiety kananejskiej:
    "O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie,
    jak chcesz!" (Mt 15,28)

    - do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
    "Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!" (Łk 7,37.50)
    - do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
    "Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła" (Łk 17,19)
    - do kobiety cierpiącej na krwotok:
    "Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła" (Mt 9,22)
    - do niewidomego Bartymeusza:
    "Idź, twoja wiara cię uzdrowiła" (Mk 10,52)
    ...

    To może być także Twoje zmartwychwstanie
    - zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!


    Matka Boska Leśniowska

    Ty coś domem, o którym się śniło
    Matko Boska Leśniowska
    Miej w opiece każdziutką miłość
    Matko Boska leśniowska


    www.lesniow.pl

    Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości:

    "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego
    i nie będziecie pili Krwi Jego,
    nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53)

    Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.


    Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
    - o. prof. Jacek Salij OP




    Jak wrócić do sakramentalnego małżonka?

    Ks. Marek Dziewiecki:
    "Najpierw bowiem człowiek jest odpowiedzialny za swojego małżonka" - więcej na stronie >>>




    Sytuacje najtrudniejsze



    Nawrócenie i pojednanie



    Kryzys małżeński - pytania i odpowiedzi



    „Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)



    Zaczynając od nowa




    Musicie zawsze powstawać!


    Możecie rozerwać swoje fotografie
    i zniszczyć prezenty.
    Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
    i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
    Możecie przeklinać Kościół i Boga.

    Ale Jego potęga nie może nic uczynić
    przeciw waszej wolności.
    Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
    by zobowiązał się z wami...
    On nie może was "rozwieść".

    To zbyt trudne?
    A kto powiedział, że łatwo być
    człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
    Miłość się staje
    Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

    Nie jest umeblowana mieszkaniem,
    ale domem do zbudowania i utrzymania,
    a często do remontu.
    Nie jest triumfalnym "TAK",
    ale jest mnóstwem "tak",
    które wypełniają życie, pośród mnóstwa "nie".

    Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
    Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
    I nie wolno mu odebrać życia,
    które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

    Michel Quoist



    Westerplatte



    "Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych" - Jan Paweł II.

    Ciężki krzyż



    "Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka" - ks.dr Marek Dziewiecki.


    Bitwa toczy się o nasze serce





    Tożsamość mężczyzny i kobiety





    Co to znaczy "moja była żona"?





    Szczescie-w-malzenstwie


    Stanowisko Episkopatu Polski:
    "Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
    i naturą człowieka" - więcej na stronie >>>

    Twoja sprawa

    Najnowsze wpisy

    Kategorie

    Miłujcie się! 2/2017

    Abyś dzień święty święcił