Italia España France Deutschland Great Britain

Królowa Polski

Jezus żyje!

Powrót po 13 latach

Wybieram Miłość

wybieram-milosc-xpiotr-168x126

Uzdrowienie

Przygotowanie do spowiedzi
- ks. Tomasz Seweryn uzdrowienie-xtomasz-168x143 Rachunek sumienia małżonków
Uzdrowienie wewnętrzne

O Sycharze w TVP1

mywyoni-o-sycharze-168x123

Świadectwo miłości

niezgoda-na-rozwod-osalij-168x126
mywyoni-drugi-slub-168x101
malzenstwo-osalij-168x136

Miłujcie się! 3/2020

Nowa Ewangelizacja

OPP Stowarzyszenie

program do pit - darmowy

Abyś dzień święty święcił

Sakrament małżeństwa zawarliśmy w grudniu 2002 roku, w małym kościółku na końcu świata, przy obecności kilku znajomych, sprzeciwie rodziców i bez wesela. Uznawaliśmy tę decyzję za najlepszą w życiu, jednak po dwunastu latach burzliwego pożycia i przeprowadzce do obcego kraju, żona wystąpiła o rozwód, który otrzymała z automatu po półrocznej separacji.

Kiedy otrząsnąłem się z pierwszego szoku, złożyłem wniosek do sądu biskupiego o stwierdzenie nieważności sakramentu. Byłem w rozterce; miałem poważne wątpliwości czy sakrament zaistniał. Po dogłębnym badaniu okoliczności, nabierałem przekonania, że sakramentu po prostu nie było. Byłem rozgoryczony i pełen wyrzutów do Kościoła, że nie uchronił nas przed sobą. Miałem też żal do żony, że zrzuciła całą winę na mnie za zaistniałą sytuację. Siebie oskarżałem za tragedię, do której doprowadziłem naszą rodzinę. Chciałem od tego wszystkiego uciec i uwolnić żonę od zbędnego ciężaru. Wyrok sądu miał być dla mnie drogowskazem, którego potrzebowałem – co mam robić i jak ułożyć sobie resztę życia. Jednocześnie odzywał się we mnie głos wątpiący w rzetelne i uczciwe rozeznanie sprawy. Słyszałem z różnych stron w jaki sposób mam postępować, aby doprowadzić do stwierdzenia nieważności małżeństwa. Moim celem stawało się skompletowanie takich dowodów, dzięki którym sąd biskupi potwierdzi prezentowany przeze mnie rozwój wydarzeń. Przez dwa i pół roku żyłem w zawieszeniu. Wiedziałem, że dopóki nie ma stwierdzonej nieważności, jest domniemana ważność i tak też traktowałem nasz związek, mimo niekonsekwencji w nazywaniu mojej żony (np. „mama moich dzieci” itp.). Cały czas się modliłem, przystępowałem regularnie do sakramentów i prosiłem Pana Boga o światło. Odpowiedź przyszła poprzez Jego Słowo, ludzi i wydarzenia. W okolicach naszej 15 rocznicy ślubu nabierałem pewności, że Pan Jezus był obecny w czasie naszego ślubu.

Zaraz po ogłoszeniu separacji, gdy zamieszkałem sam, rozpocząłem zawierzenie Maryi poprzez Nowennę Pompejańską, jednak żadna z próśb zanoszonych do Matki Bożej nie została wysłuchana. Dostałem za to coś innego: formację modlitewną, dzięki której mogłem rozeznawać Wolę Bożą w moim życiu. Zacząłem regularnie czytać Słowo Boże i odnosić je do codzienności. Powoli, łagodnie i stanowczo Maryja prowadziła mnie do serca. Poznawałem naukę Kościoła, szczególnie miłość Pana Boga do niewiernego i grzesznego ludu. Zrozumiałem, że Pan Bóg do takiej miłości mnie powołał. Trudno było mi to przyjąć, bo zdawałem sobie sprawę ze swojej niegodziwości i grzeszności. Taka jednak jest Wola Boża, abym stawał się szczęśliwy poprzez dążenie do doskonałości – kochanie miłością, którą zostałem ukochany. Dodatkowym wsparciem były dla mnie słowa Pisma Świętego: „nie bój się wziąć do siebie (…) twej Małżonki” (Mt 1, 20), które często pojawiały się w moim sercu.

Po odprawieniu nowenny, rozpocząłem comiesięczne piesze pielgrzymki maryjne. Głęboko wierzyłem, że Maryi spodobał się ten pomysł, a z czasem okazało się, że chciała pokazać mi coś jeszcze – poznałem różnych ludzi, którzy swoim słowem potwierdzali ważność sakramentu.

W tym samym czasie rozwijał się kryzys w kontakcie z moją żoną, która złożyła donos do instytucji samorządowych i kuratora. Przyczyną konfliktu było katolickie wychowanie dzieci. W konsekwencji kilkumiesięcznego procesu, częściowo zostały mi ograniczone kontakty ze starszymi córkami. Zrozumiałem, że żona bardzo potrzebuje miłości i mimo odczuwanego bólu, poczucia krzywdy i niesprawiedliwości postanowiłem jeszcze bardziej trwać w wierności przysiędze małżeńskiej.

W październiku 2018 roku dołączyłem do grupy modlitewnej wspólnoty Sychar na Skype. Po około półrocznej aktywności, zacząłem prowadzić w zastępstwie spotkania. Pewnego dnia dowiedziałem się, że osoby, które mają złożony wniosek o stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa (i promują tę formę „rozeznania”), nie powinny prowadzić Sycharowskich spotkań modlitewnych [1]. Sprawa wydała mi się na tyle intrygująca, że postanowiłem ją dokładniej zbadać. W trakcie rozmowy z Marcinem – długoletnim członkiem wspólnoty Sychar – usłyszałem dwa proste pytania, które okazały się kluczowe dla dalszego rozwoju wydarzeń. Po pierwsze: z jaką intencją składałem wniosek? Myślę, że motywem przewodnim była źle rozumiana miłość do żony – chciałem ją uwolnić od ciężaru, który włożyliśmy sobie na barki. Drugie pytanie było prostsze: czy posiadałem minimalną dojrzałość w momencie zawierania małżeństwa? Zdałem sobie sprawę, że jeżeli nadal będę udowadniał swoją i żony niedojrzałość w momencie zawierania ślubu, musiałbym zaprzeczyć sobie i wszystkiemu kim jestem. Mimo uwikłania się w toksyczne relacje rodzinne, różnorakie stany lękowe i uzależnienie się od siebie, wiedzieliśmy w czasie ślubu co i do kogo mówimy. Obecna dojrzałość, większa niż dwadzieścia lat temu, nie może podważyć fundamentu naszej tożsamości z przeszłości. Pan Jezus był na naszym ślubie gospodarzem – chciał naszego szczęśliwego małżeństwa i jako jedyny wiedział jak tego dokonać. W prezencie ślubnym dał nam doskonały plan na szczęśliwe życie. Byliśmy młodzi, oryginalni i zamiast wiary w Boga, mieliśmy wiarę w siebie. Z czasem, każde z nas poszło swoją drogą. Pan Jezus się tym nie zniechęcił. Miał plan B i przystąpił do jego realizacji, w momencie gdy udało nam się już wszystko doszczętnie rozwalić.

Dzięki całej tej historii zrozumiałem co oznacza błogosławieństwo Pana Jezusa dla naszego związku, uwierzyłem w Jego Słowo o nierozerwalności małżeństwa i postanowiłem jak najszybciej wycofać wniosek. Nie wiedziałem czy to jest możliwe, jak taka procedura wygląda i ile trwa.

W poniedziałek 10 czerwca tego roku wysłałem maila do sądu biskupiego z prośbą o wycofanie wniosku. Ku mojemu zaskoczeniu, odpowiedź pozytywną otrzymałem już dwa dni później, w środę 12 czerwca. Mój wniosek został anulowany (bezwarunkowo). Od mojej decyzji mijają kolejne tygodnie.

Czuję, że kamień spadł mi z serca i mogę w większej wolności, bardziej świadomie potwierdzić mój wybór Kasi [2] jako mojej żony – bezwarunkowo i ostatecznie. Zdaję sobie sprawę, że wiele jeszcze czeka nas do przejścia, że droga może okazać się długa i wyboista, ale wiem też, że dobrze wybrałem i nie zawiodę się.

Marcin Maksymilian Maria, 06 sierpnia 2019

Przypisy:
[1] Osoby, które moderują jakiekolwiek działania we wspólnocie Sychar jednocześnie mają świadczyć o woli ratowania swojego małżeństwa, tym samym realizują charyzmat wspólnoty. Złożenie wniosku do sądu biskupiego może stać w sprzeczności z pragnieniem ratowania małżeństwa.
[2] Ze względu na dyskrecję imię zostało zmienione.

Wersja PDF świadectwa >>

Warto przeczytać:

Świadectwa małżonków >>

Stwierdzanie nieważności małżeństwa >>

Holistyczne spojrzenie na rozwody >>

Zmartwychwstanie Twojego małżeństwa


Pan naprawdę Zmartwychwstał! Alleluja!
„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!” (Łk 24,5-6)

„Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy” (Mk 9,23)
„Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę:
Jam zwyciężył świat” (J 16,33)

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15)
„Nie bój się, wierz tylko!” (Mk 5,36)

W Kościele nic nie jest magią. Pan Jezus podczas swojego ziemskiego nauczania mówił:- do kobiety kananejskiej:
„O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie,
jak chcesz!” (Mt 15,28)

– do kobiety, która prowadziła w mieście życie grzeszne:
„Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!” (Łk 7,37.50)
– do oczyszczonego z trądu Samarytanina:
„Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17,19)
– do kobiety cierpiącej na krwotok:
„Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła” (Mt 9,22)
– do niewidomego Bartymeusza:
„Idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Mk 10,52)


To może być także Twoje zmartwychwstanie
– zmartwychwstanie Twojego małżeństwa!

Matka Boska Leśniowska
Ty coś domem, o którym się śniło
Matko Boska Leśniowska
Miej w opiece każdziutką miłość
Matko Boska leśniowska


Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości:

„Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego
i nie będziecie pili Krwi Jego,
nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6, 53)

Ile tego życia będziemy mieli w sobie tu na ziemi, tyle i tylko tyle zabierzemy w świat wieczności. I na bardzo długo możemy znaleźć się w czyśćcu, aby dojść do pełni życia, do miary nieba.

Towarzyszenie małżonkom sakramentalnym po rozwodzie

Referaty i świadectwa Sycharków wygłoszone podczas konferencji “Moralne i duszpasterskie konsekwencje przysięgi małżeńskiej” na KUL 7 czerwca 2017

Prezentacja Alicji i Marzeny: http://bit.ly/2uHQ2Lt
Referat Andrzeja: http://bit.ly/2t7Cswv
Prezentacja Andrzeja: http://bit.ly/2u9uLZw
Program konferencji: http://bit.ly/2tembWC
Link do nagrania – VIDEO: https://youtu.be/VKGB4GpQkSY
Link do nagrania – AUDIO: https://archive.org/details/sycharki

Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?
– o. prof. Jacek Salij OP

Jak wrócić do sakramentalnego małżonka?


Ks. Marek Dziewiecki:
„Najpierw bowiem człowiek jest odpowiedzialny za swojego małżonka” – więcej na stronie >>>

Sytuacje najtrudniejsze

Nawrócenie i pojednanie

Kryzys małżeński – pytania i odpowiedzi

„Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37)



Zaczynając od nowa

Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami…
On nie może was „rozwieść”.

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym „TAK”,
ale jest mnóstwem „tak”,
które wypełniają życie, pośród mnóstwa „nie”.

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Michel Quoist

Westerplatte


„Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie — jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić — dla siebie i dla innych” – Jan Paweł II.

Ciężki krzyż

„Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka” – ks.dr Marek Dziewiecki.

Bitwa toczy się o nasze serce

Tożsamość mężczyzny i kobiety

Co to znaczy „moja była żona”?





Stanowisko Episkopatu Polski:
„Metoda in vitro jest niezgodna z prawem Bożym
i naturą człowieka” – więcej na stronie >>>



Twoja sprawa

Najnowsze wpisy

Kategorie

Kronika